Ogłoszenie cen biletów na jubileuszowy mecz Wisły Kraków z Wrexham AFC rozbudziło wśród krakowskich fanów żywą dyskusję — jedni przekonują, że klub mógłby śmiało zażądać więcej, inni, że za towarzyskie spotkanie płaci się zbyt wiele. Każda ze stron ma jednak argumenty, by stwierdzić, iż władze „Białej Gwiazdy” popełnili błąd.
Część kibiców, komentując ogłoszony przez Wisłę harmonogram biletowy, zwraca uwagę na szerszy kontekst rynkowy. W Krakowie bilet na koncert zagranicznej gwiazdy to wydatek rzędu 300–400 złotych, a nierzadko więcej. Tymczasem wejściówka na mecz jubileuszowy z Wrexham AFC w najtańszej strefie kosztuje w fazie Early Bird 80 złotych — a klub zapowiada przy okazji całą oprawę towarzyszącą obchodom 120-lecia.
W tej optyce ceny wyglądają wręcz atrakcyjnie, a Wisła — zdaniem zwolenników takiego podejścia — zostawiła na stole sporo potencjalnego przychodu.
Do tego dochodzi argument dotyczący rangi rywala. Wrexham AFC to nie przypadkowy przeciwnik — klub z Walii, który w ostatnich latach stał się jedną z najgłośniejszych historii w światowej piłce, przyciąga uwagę daleko poza granicami Wielkiej Brytanii. Spotkanie z takim rywalem, w ramach obchodów jubileuszu, to wydarzenie trudno porównywalne ze zwykłym meczem ligowym — i, według tej grupy fanów, cena powinna to odzwierciedlać.
Nie brakuje jednak głosów przeciwnych. Kibice z tego obozu wskazują, że niezależnie od otoczki — mecz z Wrexham pozostaje spotkaniem towarzyskim, bez stawki sportowej, bez punktów, bez pucharów. Porównanie z biletami ligowymi nasuwa się samo: na mecze 1. Ligi można wejść taniej, a poziom emocji bywa nieporównywalnie wyższy.
To porównanie z ligą ma jednak istotną słabość — i sami kibice to dostrzegają. Wisła Kraków gra obecnie na zapleczu ekstraklasy, gdzie realia biletowe są inne niż na najwyższym szczeblu. Ewentualny awans do Ekstraklasy zmieni tę kalkulację — i wtedy zestawianie cen towarzyskiego jubileuszu z cenami ligowymi straci rację bytu. Argument „za drogie jak na towarzyski" ma więc wyraźny termin przydatności.
Jedno jest pewne: Wisła Kraków, ogłaszając ceny, nie zdołała zadowolić wszystkich — ale w przypadku tak wyjątkowego wydarzenia trudno było się tego spodziewać. Dyskusja, która wybuchła w kibiców środowisku, jest prawdopodobnie najlepszym dowodem na to, że 11 lipca na Synerise Arenie nie zabraknie ani emocji.
