W obliczu eskalującego konfliktu wokół zakazu wjazdu dla kibiców Wisły Kraków na mecz we Wrocławiu, tamtejszy radny Andrzej Kilijanek sugeruje, że ofensywa prawna krakowskiego klubu może zakończyć się problemami dla samego zarządu z Reymonta.
Zapalnikiem dla obecnego kryzysu stała się decyzja Śląska Wrocław o niewpuszczeniu zorganizowanej grupy fanów Wisły Kraków na zaplanowane na 7 marca spotkanie.
Władze krakowskiego klubu, w oficjalnym oświadczeniu Jarosława Królewskiego, uznały argumentację o względach bezpieczeństwa za „niepoważną” i uderzającą w standardy profesjonalnych rozgrywek. Zdaniem Krakowian, stadion wybudowany ze środków publicznych nie może być traktowany jak „prywatne podwórko”, a uniemożliwienie kibicom wstępu nosi znamiona dyskryminacji.
W ramach odwetu Wisła Kraków sformułowała szereg radykalnych żądań wobec PZPN, domagając się najwyższych kar regulaminowych dla Wrocławian, w tym odjęcia punktów, a nawet zamknięcia obiektu dla obu ekip lub przeniesienia meczu do Krakowa. Równolegle klub zapowiedział zawiadomienie do prokuratury. Śledczy mają zbadać, czy przy zarządzaniu wrocławskim stadionem nie doszło do przestępstwa, w tym do wywierania bezprawnego wpływu na operatora obiektu oraz działania wbrew interesowi społecznemu.
Konflikt przeniósł się również na grunt międzynarodowy oraz finansowy. Wisła Kraków zamierza złożyć skargę do Komisji Europejskiej, podnosząc kwestię samorządowego finansowania Śląska Wrocław, które w ostatniej dekadzie miało pochłonąć ponad 200 milionów złotych.
Według krakowskiego klubu, takie wsparcie stanowi nielegalną pomoc publiczną, która narusza zasady uczciwej konkurencji. Sprawa ma trafić także do FIFA i UEFA jako przykład łamania reguł równej rywalizacji sportowej.
Na te doniesienia ostro zareagował wrocławski radny, Andrzej Kilijanek. Odnosząc się do pytania dziennikarza Marcina Torza o gotowość dyrektora sportowego Śląska, Rafała Grodzickiego, do zeznań przed Komisją Europejską, radny stwierdził jednoznacznie:
„Nie będzie żadnych zeznań. Za chwilę się okaże, że zarząd Wisły może mieć problemy z prawem za błazenadę, którą odstawiono”.
Kilijanek dodał również, że choć Wrocław mierzy się z problemami w finansowaniu klubu, to forma działań Wisły może przynieść odwrotny skutek:
„Takie pisanie donosów przez biuro prasowe, zamiast przez prawników tylko uwiarygodni władze miasta”.
Nie będzie żadnych zeznań. Za chwilę się okaże, że zarząd Wisły może mieć problemy z prawem za błazenadę, którą odstawiono 😅 Wrocław ma potężny problem z finansowaniem klubu, a takie pisanie donosów przez biuro prasowe, zamiast przez prawników tylko uwiarygodni władze miasta 🤷
— 🅰️ndrzej Kilijanek (@KilijanekA) March 3, 2026
