Chelsea przygotowuje się do kluczowego starcia z Liverpoolem na Anfield, mając na celu przerwanie szokującej serii sześciu porażek z rzędu. Tymczasowy trener Calum McFarlane przekazał kibicom mieszane wiadomości dotyczące sytuacji kadrowej zespołu przed sobotnim spotkaniem.
Najważniejszą informacją dla fanów The Blues jest powrót do zdrowia kluczowych defensorów. Reece James oraz Levi Colwill trenowali przez cały tydzień z pełnym obciążeniem i wszystko wskazuje na to, że wybiegną w podstawowej jedenastce. McFarlane potwierdził, że obaj zawodnicy są gotowi do gry, co znacząco wzmocni linię obrony w tak trudnym meczu. Sytuacja w defensywie jest o tyle istotna, że zespół musi szukać stabilizacji po serii dotkliwych niepowodzeń w ostatnich tygodniach na boiskach Premier League.
Szpital w Londynie i wymuszone zmiany w składzie
Nie wszystkie wieści są jednak optymistyczne dla sztabu szkoleniowego Chelsea. W bramce zabraknie Roberta Sancheza, który doznał urazu w starciu z Nottingham Forest, a jego miejsce zajmie Filip Jorgensen. Na liście nieobecnych znajdują się także Jesse Derry, Estevao oraz Jamie Gittens. Dodatkowo Pedro Neto i Alejandro Garnacho zmagają się z drobnymi urazami, co sprawia, że ich występ przeciwko Liverpoolowi jest mało prawdopodobny. W kadrze wciąż brakuje Mykhailo Mudryka, który odbywa zawieszenie po teście antydopingowym sprzed roku.
Przewidywane zestawienie Chelsea na mecz z Liverpoolem zakłada ustawienie 4-2-3-1. Przed Jorgensenem wystąpią James, Chalobah, Colwill i Cucurella. Środek pola mają opanować Andrey Santos oraz Moises Caicedo, natomiast za ofensywę będą odpowiadać Cole Palmer, Enzo Fernandez i Joao Pedro. Rolę wysuniętego napastnika ma pełnić Liam Delap, na którego barkach spocznie ciężar zdobywania bramek. Każdy inny wynik niż przełamanie czarnej serii będzie dla londyńczyków kolejnym bolesnym ciosem w tym sezonie.
