Grand Prix Kanady to ostatni wyścig brany pod uwagę przy pierwszej ocenie ADUO przez FIA. Federacja sprawdza, którzy producenci silników tracą od 2 do 4 procent do najlepszej jednostki spalinowej w stawce. Stawka jest wysoka, bo słabsi otrzymają dodatkowe 3 miliony dolarów na rozwój oraz możliwość wprowadzenia nadprogramowych poprawek w tym i przyszłym sezonie.
Laurent Mekies, szef zespołu Red Bull, przedstawił własną hierarchię mocy w Formule 1. Jego zdaniem Mercedes wyraźnie dominuje nad resztą stawki, co dotyczy aż ośmiu bolidów korzystających z tych silników. Red Bull Ford plasuje się w grupie pościgowej razem z Ferrari oraz Audi. Mekies uważa, że strata tej grupy do lidera przekracza 2 procent, co otwiera drogę do finansowych i technicznych przywilejów.
Polityczna gra o miliony i dodatkowe poprawki
W padoku trwa lobbing, choć FIA zapewnia, że decyzje oprze wyłącznie na twardych danych, a nie na publicznych deklaracjach. Toto Wolff z Mercedesa ostrzega przed manipulacjami i twierdzi, że tylko Honda wymaga wsparcia. Z kolei Charles Leclerc przyznał, że Ferrari ustępuje pod względem czystej mocy silnika spalinowego nawet jednostkom Red Bull Ford. Jeśli deficyt producenta przekroczy 4 procent, budżet na rozwój wzrośnie aż o 4,65 miliona dolarów.
Nikolas Tombazis z FIA wyjaśnił, że procedura oceny jest uproszczona i nie przewiduje stosowania metodologii korygującej dane. Mark Rushbrook z Ford Performance sugerował uwzględnienie zmiennych warunków, ale federacja pozostaje przy czystych odczytach. Oficjalny komunikat w sprawie podziału środków i dodatkowych sesji rozwojowych ma zostać ogłoszony najpóźniej dwa tygodnie po wyścigu w Kanadzie, jeszcze przed rozpoczęciem europejskiej części sezonu w Monako.
