Napoli wstrzymuje ofensywę transferową, skupiając się na drastycznym odchudzeniu kadry. Jak donosi La Gazzetta dello Sport, Massimiliano Allegri wyjaśnił już swoje relacje z Milanem i wkrótce powinien zostać oficjalnie ogłoszony w nowej roli. Zanim jednak do klubu trafią nowi gracze, zarząd musi zdecydować, kto z obecnej, szerokiej grupy zawodników zasługuje na pozostanie w zespole.
Mimo braku nowych twarzy, budżet klubu mocno ucierpiał. W tym miesiącu nadszedł czas uregulowania rachunków za wcześniejsze wypożyczenia. Wykupy takich piłkarzy jak Rasmus Hojlund, Alisson Santos oraz Lorenzo Lucca pochłonęły łącznie blisko 86,5 mln euro. To ogromne obciążenie finansowe sprawia, że dyrekcja sportowa musi teraz szukać oszczędności i wpływów ze sprzedaży graczy, których ostatnie występy nie spełniły pokładanych w nich nadziei.
Niepewna przyszłość Lukaku i walka o nowe nazwiska
Największym znakiem zapytania jest Romelu Lukaku. Choć napastnik zabierał głos w sprawie swojej przyszłości, jego pozostanie w Neapolu jest mało prawdopodobne ze względu na pensję wynoszącą 12 mln euro brutto. Klub rozważa również rozstanie z Frankiem Anguissą, a w kolejce do oceny czeka długa lista graczy, w tym Michael Folorunsho, Jens Cajuste czy Noa Lang. Jeśli Anguissa odejdzie, celem transferowym może stać się Richard Rios, o którego bije się także Roma.
Sytuacja kadrowa jest napięta w każdej formacji, a Napoli posiada obecnie aż czterech bramkarzy, z których dwóch ma aspiracje do gry w podstawowym składzie. Jednocześnie klub musi odpierać ataki ligowych rywali w wyścigu o nowe talenty. Inter Mediolan oraz Atalanta wykazują zainteresowanie odpowiednio Ananem Khalailim i Mario Gilą, co zmusza neapolitańczyków do szybkiego uporządkowania wewnętrznych spraw, by nie stracić szansy na wzmocnienia.
