Marcos Fis, kreowany na nową gwiazdę europejskiego szczypiorniaka, stał się obiektem pożądania czołowych klubów kontynentu. Wśród zainteresowanych usługami młodego talentu jest także Industria Kielce.
Jak donosi „Mundo Deportivo”, Industria Kielce aktywnie uczestniczy w wyścigu o zakontraktowanie jednego z najbardziej perspektywicznych zawodników młodego pokolenia. Polski klub musi zmierzyć się z konkurencją ze strony takich potęg jak Barcelona, Veszprem, THW Kiel czy Sporting.
Młody zawodnik – określany „Yamalem piłki ręcznej” jest związany umową z zespołem Granollers, która wygasa w 2027 roku. Według hiszpańskich dziennikarzy, wcześniejsze zakończenie kontraktu nie chodzi tutaj w grę – sam zainteresowany chce wypełnić umowę w stu procentach i dopiero rozważać swoje plany na przyszłość.
Marcos Fis – mimo młodego wieku – już teraz zapisał się na kartach historii hiszpańskiej piłki ręcznej jako postać nietuzinkowa. Jego awans do seniorskiej reprezentacji pod wodzą Jordiego Rivery odbył się z pominięciem najwyższej klasy rozgrywkowej w kraju – zawodnik Caserío Ciudad Real trafił do kadry narodowej prosto z División de Plata. Jest to sytuacja bezprecedensowa. W momencie debiutu w meczu przeciwko Łotwie, Fis miał zaledwie 18 lat i 71 dni, co czyni go czwartym najmłodszym debiutantem w historii kadry, ustępującym jedynie Quico Lópezowi Balcellsowi oraz braciom Cikusa.
Młody szczypiornista jest synem Julio Fisa, legendarnego zawodnika wywodzącego się z Kuby, który po przyjęciu hiszpańskiego obywatelstwa święcił triumfy w Ciudad Real, zdobywając między innymi Ligę Mistrzów w 2006 roku. Marcos odziedziczył po ojcu warunki fizyczne i siłę rzutu, co udowodnił w wygranym 41:25 spotkaniu z Łotyszami, zdobywając dwie bramki z rzutów karnych i wykazując się dużą swobodą w grze jeden na jeden.
Choć od przyszłego sezonu będzie szlifował talent w Fraikin BM Granollers pod okiem Antonio Ramy, jego przyszłość po roku 2027 pozostaje kwestią otwartą, a Industria Kielce nie rezygnuje z monitorowania tego „diamentu”. Wicemistrzowie Polski będą mieli jednak trudne zadanie, by zachęcić zawodnika do przylotu do Polski.
