Reprezentacja Włoch musi radzić sobie bez wsparcia Giovanniego Di Lorenzo w kluczowym starciu z Bośnią i Hercegowiną. Kapitan Napoli, mimo ogromnych chęci, nie pomoże kolegom w walce o upragniony awans na mistrzostwa świata.
Obrońca pauzuje od końca stycznia z powodu kontuzji kolana. Choć pojawił się na trybunach podczas wygranego 2:0 meczu z Irlandią Północną, jego powrót do gry w najbliższych dniach jest wykluczony. Agent piłkarza, Mario Giuffredi, potwierdził w rozmowie ze Stile TV, że zawodnik nie uda się do Zenicy. Di Lorenzo przechodzi obecnie intensywną rehabilitację, która wymaga od niego pełnej dyscypliny i codziennej obecności na zabiegach. Piłkarz poświęcił się, by być z kadrą w Bergamo, ale natychmiast wrócił do Neapolu.
Długa droga do powrotu na boisko
Sytuacja zdrowotna kapitana Napoli komplikuje plany nie tylko selekcjonera, ale i trenera klubowego. Giuffredi ma nadzieję, że zawodnik wznowi treningi w ostatnim tygodniu kwietnia. Oznacza to, że Di Lorenzo na pewno nie wystąpi w prestiżowym i niezwykle ważnym meczu przeciwko AC Milan, który zaplanowano na Poniedziałek Wielkanocny. To ogromna strata dla defensywy neapolitańczyków w momencie, gdy ważą się losy drugiego miejsca w tabeli ligowej. Kibice muszą uzbroić się w cierpliwość i czekać na końcówkę sezonu.
Harmonogram powrotu zakłada, że Włoch opuści także nadchodzące spotkania z Parmą oraz Lazio. Sztab medyczny celuje w pełną sprawność zawodnika na finałowe starcie rozgrywek przeciwko Cremonese. Do tego czasu Di Lorenzo skupia się wyłącznie na terapii, której nie może przerwać nawet na jeden dzień. Każda doba bez ćwiczeń mogłaby opóźnić moment, w którym ponownie założy meczową koszulkę. Reprezentacja Włoch, celująca w pierwszy mundial od 2014 roku, musi szukać innych rozwiązań w defensywie.
