Alisson Becker zostaje w Liverpoolu. Juventus Turyn, który mocno zabiegał o podpis 33-letniego bramkarza, musi obejść się smakiem. Jak informuje Sky Sports, reprezentant Brazylii nie opuści Anfield w najbliższym oknie transferowym, co stanowi potężny cios dla planów przebudowy włoskiego giganta.
Sytuacja kadrowa ekipy z Merseyside jest napięta po tym, jak z klubem pożegnali się już Mohamed Salah oraz Andrew Robertson. Władze Liverpoolu uznały, że utrata kolejnego filaru szatni w jednym oknie transferowym jest wykluczona. Zatrzymanie doświadczonego golkipera stało się priorytetem dla zarządu, zwłaszcza po rozczarowującym sezonie zakończonym dopiero na piątym miejscu w Premier League. Klub, który rok wcześniej świętował mistrzostwo i wydał blisko 500 milionów funtów na wzmocnienia, desperacko potrzebuje stabilizacji, aby wrócić do walki o trofea.
Dlaczego Juventus musi szukać dalej?
Juventus widział w Alissonie idealnego lidera, który pomógłby podnieść zespół po fatalnej kampanii 2025/26. Brazylijczyk doskonale zna realia Serie A z czasów występów w AS Roma, skąd trafił do Anglii za 62,5 miliona euro. Choć pojawiały się plotki o otwartości zawodnika na przeprowadzkę do Turynu, Liverpool skutecznie zablokował tę transakcję. Na Anfield panuje przekonanie, że sprowadzony z Walencji Giorgi Mamardashvili nie gwarantuje jeszcze poziomu, który prezentuje Alisson, a zastąpienie Brazylijczyka Gruzinem byłoby obecnie sportowym regresem.
