Sytuacja Widzewa Łódź jest trudna. Wiele osób obarcza winą trenera Patryka Czubaka lub prezesa Michała Rydza, jednak wyjątkowo mało mówi się o roli dyrektora sportowego. W rozmowie z lodzkisport.pl były dyrektor sportowy Widzewa, Tomasz Wichniarek, bezlitośnie ocenia fundamentalne problemy łódzkiego klubu.
W skrócie:
- Widzew ma obecnie budżet pozwalający na transfery na poziomie europejskim, ale sposób budowania kadry budzi poważne wątpliwości
- Zbyt wiele transferów w jednym okienku spowodowało rozwarstwienie zespołu
- Za sukces w piłce odpowiada: 70% budżet, 20% kompetencje ludzi, 10% szczęście
- Problemy Widzewa to nie tylko wyniki, ale fundamentalne błędy w konstrukcji kadry
"Reguły zostały zmienione w czasie gry"
Tomasz Wichniarek, który w przeszłości pełnił funkcję dyrektora sportowego Widzewa, dziś z perspektywy czasu ocenia swoją pracę w klubie i warunki, w jakich przyszło mu działać. Jego odejście z Widzewa nie było przypadkowe.
"Dlatego, że reguły zostały zmienione w czasie gry" - mówi wprost Wichniarek, pytany o przyczyny rozstania z łódzkim klubem. Były dyrektor sportowy podkreśla fundamentalną różnicę między warunkami, w jakich on pracował, a obecną sytuacją w klubie:
"Dzisiaj Widzew to pod względem finansowym topowy klub w Polsce i sprowadza zawodników, których chce. Zawsze powtarzałem, że na sukces w piłce nożnej składają się trzy rzeczy – budżet to mniej więcej 70%, kompetencje ludzi to 20% i pozostałe 10% to szczęście."
Chaos transferowy i rozwarstwienie zespołu
Jednym z najpoważniejszych zarzutów, jakie Wichniarek stawia obecnemu zarządowi sportowemu Widzewa, jest chaotyczna polityka transferowa. Klub w ostatnich okienkach przeprowadził bardzo wiele transferów, co zdaniem byłego dyrektora sportowego mogło zaszkodzić spójności zespołu.
"Teraz w jednym okienku Widzew wydał 10 razy więcej. Co do oceny tych transferów, to trzeba jeszcze się wstrzymać, ale uważam, że było ich za dużo, bo to spowodowało rozwarstwienie zespołu" - zauważa Wichniarek.
To właśnie sposób, w jaki obecna kadra została skonstruowana, może być według niego głównym powodem problemów łódzkiego Widzewa. Zespół wygląda, jakby był budowany "na hura", bez długofalowej strategii i przemyślanej koncepcji.
Nowe warunki pracy, nowe możliwości
Wichniarek podkreśla, że obecny dyrektor sportowy Widzewa pracuje w zupełnie innych warunkach niż on kiedyś.
"Dzisiaj praca w Widzewie jest zupełnie inna i to z dwóch powodów. Jedna rzecz to finanse, bo obecny dyrektor sportowy może proponować piłkarzom warunki na poziomie europejskim, a druga to decyzyjność, bo to dyrektor sportowy odpowiada w klubie za sport, czyli jest tak, jak powinno być."
To właśnie dlatego - jak sugeruje były dyrektor sportowy - odpowiedzialność za obecną sytuację klubu powinna być analizowana przez pryzmat decyzji transferowych i strategii sportowej, a nie wyłącznie przez wyniki trenera czy działania prezesa.
Gotowość powrotu do Widzewa
Sam Wichniarek nie ukrywa, że jest gotowy na powrót do pracy w piłce nożnej. "Myślę, że tak. To już jest ten moment, w którym czuję, że jestem w pełni gotowy, by wrócić do pracy" - mówi w rozmowie z łódzkisport.pl.
"Ja nie jestem człowiekiem, który musi odpoczywać od pracy" - dodaje były dyrektor sportowy Widzewa.
Czy jego doświadczenia i obserwacje staną się lekcją dla obecnych władz sportowych łódzkiego klubu? Czas pokaże, czy Widzew wyciągnie wnioski z fundamentalnych błędów w budowaniu kadry i polityce transferowej.
Źródło: lodzkisport.pl
