Widzew Łódź podejmuje w sobotę ostatnią drużynę Ekstraklasy, lecz trener Aleksandar Vuković nie pozwala swoim zawodnikom myśleć o łatwych punktach — i ma ku temu konkretne powody.
Tabela przed 28. kolejką wygląda dla Widzewa bardzo słabo. Łodzianie zajmują 17. miejsce z dorobkiem 30 punktów — siedem więcej niż sobotni rywal, Termalica Bruk-Bet Nieciecza, która zamyka ligę z 25 oczkami po 27 rozegranych meczach. Matematyczna przewaga jest wyraźna, ale sam Vuković zaznaczył, że w rachunki nie zamierza się bawić.
„Wygląda na to, że w tym sezonie trzeba będzie zdobyć więcej punktów do utrzymania niż wcześniej" — przyznał trener, gdy dziennikarze przypomnieli mu, że do tzw. spokoju brakuje Widzewowi jeszcze około dwunastu, trzynastu punktów.
To oznacza, że każde potknięcie — nawet w starciu z teoretycznie słabszym rywalem — komplikuje sytuację łódzkiego klubu w końcówce sezonu. Przed Widzewem jeszcze sześć spotkań po sobotnim meczu.
Vuković wprost zakwestionował narrację, w której Termalica jest już skreślona.
„Bezpodstawnie spisuje się ją na straty. To drużyna, która potrafi wygrywać na wyjazdach i prezentuje się całkiem nieźle. To może być jeden z najtrudniejszych meczów do końca sezonu" — ocenił szkoleniowiec Widzewa.
Jego zdaniem kluczowe będzie nastawienie mentalne. Widzew nie może pozwolić sobie na grę z poczuciem, że trzy punkty są już w kieszeni — i właśnie to Vuković wskazał jako główne zagrożenie przed tym spotkaniem:
„Nie możemy dopisywać sobie punktów przed meczem".
Trener odniósł się też do formy swojej drużyny w ostatnich tygodniach. Mecz z Górnikiem ocenił jako grę „poniżej każdego poziomu", natomiast starcie z Rakowem — mimo że Widzew kończył je w przewadze liczebnej — uznał za wyraźny krok naprzód. Na sobotę zapowiada kolejną poprawę, zastrzegając jednocześnie, że sposób gry zostanie dostosowany do konkretnego rywala i może różnić się od tego, co Łodzianie pokazali w poprzedniej kolejce.

