Widzew razi nieskutecznością w ofensywie. Mimo że Igor Jovicević ma do dyspozycji wielu klasowych zawodników, został zapytany, czy nie uważa, że drużna potrzebuje napastnika, który wreszcie dałby radość fanom w Łodzi.
W obliczu statystyk wskazujących na zaledwie jedną bramkę zdobytą z gry w ostatnim czasie, podczas konferencji przed pucharowym starciem Widzewa z GKS-em padło pytanie o to, czy klub z Łodzi nie potrzebuje „na już” napastnika, który powiększyłby dorobek bramkowy zespołu. Igor Jovićević stanowczo jednak odciął się od krytyki swoich podopiecznych, deklarując pełne wsparcie dla obecnej kadry.
„Mam najlepszą możliwą drużynę i kocham moich piłkarzy. Bardzo cenię Sebastiana Bergiera i Andi'ego Zeqiri'ego. Będę ich wspierał i będę za nimi stał murem” – podkreślił trener.
Chorwat wskazał, że problemem nie jest brak umiejętności, a brak konkretów w decydującej fazie akcji. Jovićević przypomniał, że w poprzednim ligowym starciu z GKS-em Katowice to Widzew kontrolował przebieg gry, lecz jeden błąd i brak skuteczności przesądziły o porażce. Aby uniknąć powtórki, zespół musi wykazać się większą odwagą pod bramką przeciwnika.
„Chcę widzieć agresję pod bramką rywala, odważne wejścia w pole karne i strzały z dystansu. Bez konkretów pod bramką będziemy mieć tylko „poczucie przewagi”, ale nie wygramy meczu” – stwierdził szkoleniowiec Łodzian.
Podczas poniedziałkowego briefingu prasowego szkoleniowiec Widzew niejednokrotnie wzywał swoich piłkarzy do zmiany boiskowego wizerunku i porzucenia roli „grzecznych chłopców”. Według niego, to właśnie twardy, męski charakter oraz brak nadmiernego respektu dla rywala są kluczami do sukcesu w meczach o najwyższą stawkę.
„Moje doświadczenie mówi mi, że wielkie mecze i tytuły wygrywają nie tylko „dobrzy gracze”, ale przede wszystkim mężczyźni o silnych charakterach. „Grzeczni chłopcy” nie zachodzą tak daleko” – zadeklarował Jovićević.
Trener zaznaczył, że choć zespół prezentuje się solidnie w defensywie i skutecznie organizuje pressing, to w kluczowych momentach brakuje mu bezwzględności.
„Czas uwolnić charakter i pokazać na boisku, że jesteśmy mężczyznami, którzy biorą odpowiedzialność za wynik” – dodał szkoleniowiec, określając nadchodzący mecz mianem finału, w którym nie ma miejsca na pomyłki.
