Zejście Joela Pereiry w przerwie rewanżowego meczu zaniepokoiło kibiców Lecha Poznań – obrońca opuścił boisko nieplanowo, a trener Niels Frederiksen musiał tłumaczyć, co tak naprawdę przydarzyło się jego zawodnikowi.
Portugalczyk, który rozpoczął spotkanie w wyjściowej jedenastce na prawej obronie, nie był w stanie kontynuować gry w drugiej połowie. Trener Frederiksen jasno sprecyzował powody tej decyzji, wskazując na nagłą niedyspozycję zawodnika:
„Zmiana Joela była wymuszona – zgłosił problemy żołądkowe i nie mógł kontynuować gry”.
Mimo prowadzenia 2:0, które w dwumeczu dawało remis 3:3, kolejne roszady w składzie Lecha zostały wprowadzone dopiero w 67. minucie. Strategia ta nie była dziełem przypadku, lecz wynikała z analizy zmęczenia materiału i przygotowania zespołu na dodatkowe pół godziny rywalizacji.
Frederiksen świadomie opóźniał moment wprowadzenia zmienników, biorąc pod uwagę scenariusz, w którym o awansie decydować będzie dogrywka. Szkoleniowiec wyjaśnił swoje podejście następująco:
„Prowadziliśmy 2:0 i realnie spodziewałem się dogrywki. W takim scenariuszu uważałem za rozsądne poczekać z kolejnymi zmianami o 5–10 minut dłużej niż zazwyczaj, by zachować świeżość na dodatkowy czas gry”.
Taka postawa miała zapewnić Poznaniakom odpowiednie zasoby sił w przypadku konieczności rozegrania pełnych 120 minut. Niestety dla mistrzów Polski, ostatecznie Szachtarowi udało się zdobyć bramkę kontaktową (chociaż po golu samobójczym). Całe spotkanie zakończyło się wynikiem 1:2 i to Szachtar znalazł się w gronie ćwierćfinalistów Ligi Konferencji.
