Wejście Michaela Gorzynskiego do Legii Warszawa od początku przedstawiano jako ruch o dużym znaczeniu dla przyszłości klubu. Teraz „Przegląd Sportowy Onet” ujawnił szczegóły transakcji, z których wynika, że jej finansowa konstrukcja była bardziej złożona, niż wcześniej sądzono.
Najważniejsza informacja dotyczy pieniędzy, które rzeczywiście trafiły bezpośrednio do Legii jako nowy kapitał. Według ustaleń „Przeglądu Sportowego Onet” Gorzynski wniósł 17 mln euro, obejmując 3280 nowo wyemitowanych akcji.
To właśnie ta kwota stanowi trwałe zasilenie klubu i może zostać wykorzystana m.in. do redukcji zadłużenia czy zabezpieczenia bieżących potrzeb finansowych. Jest to jednak wyraźnie mniej niż pojawiające się wcześniej w przestrzeni medialnej spekulacje o 50 mln euro.
Na tym transakcja się nie kończy. Gorzynski miał dodatkowo odkupić od Dariusza Mioduskiego 2894 istniejące akcje, dzięki czemu objął blisko 40 proc. udziałów w Legii. Pieniądze z tej części transakcji nie trafiły jednak do klubu, lecz do dotychczasowego właściciela tych akcji.
Cena sprzedaży nie została ujawniona i – jak podkreśla „Przegląd Sportowy Onet” – wszelkie próby jej wyliczania pozostają jedynie spekulacją.
Zmiany zaszły także w radzie nadzorczej. Przewodniczącym został Gorzynski, ale większość składu nadal tworzą osoby związane z Dariuszem Mioduskim. W radzie znaleźli się m.in. jego żona Anna Mioduska, córka Julia Mioduska oraz Jarosław Jurczak.
Nowy kapitał ma dać Legii przede wszystkim oddech finansowy. Po sezonie 2024/25 zadłużenie klubu przekraczało 164 mln zł, a same koszty odsetek i obsługi kredytów oraz pożyczek wynosiły ponad 19 mln zł rocznie.
Właśnie dlatego 17 mln euro może mieć duże znaczenie dla bieżącego funkcjonowania klubu, nawet jeśli nie wystarcza do pokrycia całości zobowiązań.
Osobną kwestią pozostaje pożyczka właścicielska od Gorzynskiego. Jej wysokość nadal nie jest znana. Te środki mogą poprawić płynność klubu, ale będą podlegały zwrotowi, dlatego nie można traktować ich tak samo jak pieniędzy wniesionych poprzez podwyższenie kapitału.
Najwięcej pytań rodzi inny element całej operacji. Skoro Mioduski sprzedał część własnych akcji i wycofał z Legii część wcześniej zainwestowanych środków, naturalnie wraca temat jego długofalowych planów wobec klubu. Na ten moment nie ma jednak podstaw, by przesądzać, że zamierza całkowicie wycofać się z Legii.

