Sprawa nieaktualnego herbu Wisły Kraków wyświetlonego przy Łazienkowskiej znowu wraca. Legia Warszawa odniosła się do zarzutów i wyjaśniła, jak doszło do pomyłki podczas prezentacji meczowej. Klub stanowczo odrzuca sugestie o celowym działaniu.
Podczas meczu Legii z Wisłą Kraków na stadionowych telebimach pojawiła się wersja herbu Białej Gwiazdy używana w latach 1991–1997. Nie był to aktualny znak klubu.
Wpadka została szybko zauważona przez kibiców i zaczęła żyć własnym życiem w mediach społecznościowych, zwłaszcza że spotkanie odbywało się w napiętej atmosferze po sporze o sektor gości.
Teraz głos w tej sprawie zabrał Bartosz Zasławski, rzecznik prasowy Legii.
– To był zwyczajny, ludzki błąd, bez złych intencji ze strony klubu – powiedział w programie „Czarna eLka” na WeszłoTV.
Zasławski wyjaśnił, że osoba odpowiedzialna za grafikę zorientowała się jeszcze w trakcie spotkania, że użyła nieaktualnego herbu, i podmieniła go na właściwy.
– Co warto podkreślić, jeszcze w trakcie trwania meczu zorientował się, że wykorzystał nieaktualny herb i podmienił na właściwy – zaznaczył.
Rzecznik doprecyzował również, że nie chodziło o etatowego pracownika klubu, ale osobę zatrudnianą przy dniach meczowych i eventach. W pozostałych miejscach, w których Legia korzystała z identyfikacji graficznej Wisły, przez cały mecz miała być używana prawidłowa wersja herbu.
Zasławski odniósł się też do sugestii, że mogła to być celowa prowokacja.
– Przypisywanie nam złej woli w tym przypadku jest kompletnie nieuzasadnione – podkreślił.
Przedstawiciel stołecznej ekipy przyznał, że podobne pomyłki zdarzają się również w przypadku Legii. Na innych stadionach czy w mediach pojawiają się czasem stare wersje herbu warszawskiego klubu albo znak bez obowiązującego białego pola ochronnego.

