Zwolnienie Christiana Hornera z funkcji szefa zespołu Red Bull Racing nadal wywołuje ogromne emocje w padoku Formuły 1. Po ponad dwóch tygodniach od dymisji wieloletniego szefa, głos w tej sprawie zabrał w końcu czterokrotny mistrz świata Max Verstappen. Holender nie ukrywa, że ma dobre relacje z Brytyjczykiem, jednak całkowicie odcina się od spekulacji, jakoby miał wpływ na decyzję kierownictwa zespołu o zwolnieniu Hornera.
W skrócie:
- Max Verstappen zaprzecza, że był zaangażowany w zwolnienie Christiana Hornera z funkcji szefa zespołu Red Bull
- Holender podkreśla, że odejście Hornera nie wpłynie na jego decyzję dotyczącą przyszłości w zespole
- Verstappen nie wykluczył jednoznacznie możliwości przejścia do Mercedesa w przyszłości
Verstappen mówi wprost o relacjach z Hornerem
Horner funkcjonował jako szef zespołu Red Bull Racing od momentu wejścia ekipy z Milton Keynes do Formuły 1, doprowadzając ją do ośmiu tytułów w klasyfikacji kierowców i sześciu w klasyfikacji konstruktorów. Po sportowym kryzysie w ostatnich miesiącach Brytyjczyk został jednak zwolniony na początku lipca, gdy dyrektor generalny Red Bulla Oliver Mintzlaff pozbawił go obowiązków.
Według nieoficjalnych informacji, decyzja miała "uspokoić" Maxa Verstappena, ponieważ relacje między Hornerem a obozem Holendra - zwłaszcza z ojcem Josem Verstappenem, ale także menedżerem Raymondem Vermeulenm - były w ostatnich miesiącach napięte. Jos Verstappen, w kontekście oskarżeń o molestowanie seksualne bliskiej współpracownicy wobec szefa zespołu Red Bull, stwierdził, że zespół się rozpadnie. Biorąc pod uwagę sportowy kryzys i głośne odejścia, takie jak gwiazda designu Adrian Newey, dyrektor sportowy Jonathan Wheatley czy projektant Rob Marshall, ojciec Verstappena miał rację.
"Ludzie mogą mieć różne opinie. I tego właśnie oczekuję, bo jeśli wszyscy są tego samego zdania, to mamy problem. Musimy mieć różne opinie" - podkreślił Verstappen, zapytany o napięte relacje z obecnie zwolnionym szefem zespołu.
Jednocześnie Holender zdecydowanie zaprzeczył, że był zaangażowany w zwolnienie Hornera.
"Nie, nie mam z tym nic wspólnego" - podkreślił Verstappen, odnosząc się do spekulacji, że dymisja Hornera miała związek z jego decyzją dotyczącą przyszłości. Kierowca Red Bulla nazwał nawet Hornera "rodziną", chociaż dodał: "To była decyzja kierownictwa".
Verstappen unika jednoznacznej deklaracji o przyszłości
Od miesięcy Verstappen jest łączony z potencjalnym transferem do Mercedesa, a rozmowy z szefem "Srebrnych Strzał" Toto Wolffem już się odbyły. Tło tych spekulacji stanowią obszerne zmiany regulaminów w "królowej motorsportu" wchodzące w życie w 2026 roku. Red Bull po raz pierwszy stanie się wówczas producentem silników, co podobno sprawia zespołowi trudności, podczas gdy Mercedesowi przypisuje się budowanie najlepszej jednostki napędowej w stawce.
Zwolnienie Hornera było postrzegane jako potencjalny klucz do zatrzymania Verstappena w zespole na dłużej - jego kontrakt z Red Bullem obowiązuje przecież do 2028 roku.
"Pracujemy teraz w innym kierunku, jestem tego ciekawy. I nie sądzę, żeby to miało wpływ na moją przyszłość" - stwierdził Holender. Zamiast tego czterokrotny mistrz świata podkreślił sportową perspektywę. "Liczy się tylko to, żebyśmy pracowali nad samochodem i uczynili go jak najszybszym. Musimy starać się być silniejsi - zwłaszcza w kontekście nowych przepisów" - podkreślił.
Verstappen nie udzielił jednak jednoznacznej odpowiedzi na plotki o Mercedesie. Gdy został zapytany o swoją przyszłość, odpowiedział wymijająco:
"Istnieje też szansa, że jutro rano się nie obudzisz, wtedy też nigdzie nie pojedziesz". Dodał, że jest "zasadniczo zadowolony" i kontynuował: "Kiedy podpisywałem kontrakt, celem było zakończenie tu mojej kariery". Czy tak się stanie - pozostaje kwestią otwartą.
