Franck Haise zaliczył zwycięski powrót do Nicei, a jego Rennes bezlitośnie rozbiło gospodarzy aż 4:0. OGC Nice po tej klęsce musi poważnie obawiać się o utrzymanie w Ligue 1. Goście od początku kontrolowali wydarzenia na boisku, wykorzystując chaos w defensywie rywali.
Strzelanie rozpoczął Esteban Lepaul, który wykończył podanie Valentina Rongiera uderzeniem pod poprzeczkę. Chwilę później na listę strzelców wpisał się Sebastian Szymański. Polak oddał strzał, który po rykoszecie od Juma Baha kompletnie zmylił bramkarza Yehvanna Dioufa. Rennes mogło prowadzić wyżej jeszcze przed przerwą, ale Lepaul zmarnował rzut karny, a dobitka Al-Taamariego nie została uznana przez sędziów z powodu zbyt wczesnego wbiegnięcia w pole karne.
Pogrom na Allianz Riviera i fatalne noty gospodarzy
Druga połowa nie przyniosła przełomu dla Nicei, mimo dwóch zmian dokonanych w przerwie. Brice Samba w bramce Rennes pozostawał niemal bezrobotny, a jedynym zagrożeniem był akrobatyczny strzał Kaila Boudache, który trafił w poprzeczkę. Rennes dobiło rywali w końcówce meczu. Ludovic Blas przebiegł z piłką od połowy boiska i pewnie pokonał Dioufa, a wynik na 4:0 ustalił Nordi Mukiele technicznym strzałem z dystansu w samo okienko bramki.
Występ defensywy Nicei oceniono katastrofalnie, a Juma Bah otrzymał notę 2 za liczne błędy przy bramkach i niecelne podania. Po stronie Rennes błyszczał Valentin Rongier, który zdominował środek pola i otrzymał najwyższą ocenę w zespole. Kibice gospodarzy, widząc bezradność swoich piłkarzy, ironicznie celebrowali ostatniego gola dla gości, podkreślając fatalną sytuację klubu w tabeli Ligue 1.
