Marta Kostyuk wyrasta na jedną z największych rewelacji obecnego sezonu na kortach ziemnych. Ukrainka notuje serię 16 wygranych meczów z rzędu, co pozwoliło jej awansować do ćwierćfinału French Open i zbliżyć się do upragnionego debiutu w czołowej dziesiątce rankingu WTA. Za tymi wynikami stoi niezwykła relacja z matką, Taliną Beiko, która od lat pełni funkcję jej trenerki.
Początki kariery 23-letniej zawodniczki nie wynikały z czystej pasji do sportu, lecz z chęci spędzania czasu z zapracowaną mamą. Talina Beiko, była tenisistka notowana w czwartej setce rankingu, poświęcała się pracy trenerskiej, a mała Marta zrozumiała, że tylko na korcie będzie mogła być blisko niej. Dziś ten duet święci triumfy na największych arenach świata, w tym podczas niedawnego zwycięstwa w turnieju WTA 1000 w Madrycie.
Dramatyczne wieści z ojczyzny i wsparcie rodziny
Sukcesy sportowe Kostyuk przeplatają się z dramatycznymi doniesieniami z Ukrainy, gdzie wciąż mieszkają jej rodzice. Niedawno dom Taliny i Olega Kostyuków ocalał niemal cudem, gdy rosyjska rakieta uderzyła w budynek oddalony o zaledwie 100 metrów. Tenisistka nie kryje emocji podczas turniejów, podkreślając, że jej serce i myśli są z rodakami, mimo że sama na co dzień mieszka z mężem w Monte Carlo.
Fundamenty pod karierę Marty położył także jej ojciec, Oleg, który jako dyrektor techniczny juniorskiego turnieju w Kijowie umożliwił córkom treningi w profesjonalnych warunkach. Obecnie sztab szkoleniowy zawodniczki, obok matki, współtworzy Sandra Zaniewska. Wspólna praca przynosi efekty, o jakich marzyły pokolenia ukraińskich tenisistów, a Kostyuk po wygraniu turniejów w Rouen i Madrycie staje się realnym zagrożeniem dla ścisłej światowej czołówki.
