Jagiellonia Białystok sondowała możliwość sprowadzenia lewego obrońcy, jednak ambicje piłkarza sięgają dalej niż nasza rodzima liga. Tymoteusz Puchacz podjął ostateczną decyzję co do swojej najbliższej przyszłości, która dla fanów Ekstraklasy może być sporym rozczarowaniem.

W skrócie:
- Tymoteusz Puchacz odrzucił propozycję transferu do Jagiellonii Białystok.
- Piłkarz preferuje kontynuowanie kariery w angielskiej lidze Championship.
- Mistrz Polski z poprzedniego sezonu był zainteresowany 15-krotnym reprezentantem Polski, który nie ma pewnego miejsca w Holstein Kiel.
Puchacz mówi „NIE” Jagiellonii! Ekstraklasa to dla niego przystanek, nie cel?
To już oficjalne. Temat powrotu Tymoteusza Puchacza na polskie boiska można zamknąć. Według najnowszych doniesień, 26-letni lewy obrońca odrzucił konkretną propozycję od Jagiellonii Białystok. I nie chodzi tu o pieniądze czy warunki kontraktu. Piłkarz ma jasno sprecyzowany cel: chce kontynuować swoją karierę w Anglii, a dokładniej w The Championship, która przez wielu ekspertów uznawana jest za jedną z najbardziej wymagających fizycznie lig na świecie.
To odważna deklaracja, zwłaszcza że na stole leżała oferta od klubu, który jeszcze rok temu świętował historyczne mistrzostwo Polski, gwarantująca grę o najwyższe cele i europejskie puchary. Dla Puchacza najwyraźniej sportowe wyzwanie na zapleczu Premier League jest bardziej kuszące.

Turecki serial z transferem w tle. Dlaczego Jaga w ogóle o nim myślała?
Zainteresowanie Jagiellonii nie wzięło się znikąd. Sytuacja kontraktowa i sportowa Puchacza w jego obecnym klubie, Holstein Kiel, jest, mówiąc delikatnie, skomplikowana. Piłkarz, którego kontrakt z niemieckim klubem obowiązuje aż do 2028 roku, nie zdołał wywalczyć sobie miejsca w podstawowym składzie w pierwszej połowie minionego sezonu Bundesligi. Władze klubu, nie widząc dla niego miejsca w swoich planach, zdecydowały się na wypożyczenie.
Puchacz zimą trafił do Plymouth Argyle, gdzie zbierał cenne minuty na boiskach drugiej ligi angielskiej. Tam, mimo trudnej walki o utrzymanie, udało mu się zwrócić na siebie uwagę innych klubów. Jagiellonia, poszukująca wzmocnień na lewej obronie – zresztą nazwisko Puchacza widnieje na ich liście życzeń obok Bartłomieja Wdowika – widziała w nim idealnego kandydata.
Doświadczony, 15-krotny reprezentant Polski, ograny na międzynarodowym poziomie, a do tego „do wzięcia” z uwagi na sytuację w Kilonii. Już ponad miesiąc temu Mateusz Skrzypczak tonował nastroje, oceniając szanse na ten transfer jako „w 99% nieprawdopodobne”, ale dopiero teraz mamy ostateczne potwierdzenie. Piłkarz postawił na swoim, a Jagiellonia musi szukać dalej.
