Real Madryt wchodzi w sezon 2026/27 z ogromnymi ambicjami i nowymi twarzami, które mają odmienić oblicze zespołu. Sobotnie starcie z Espanyolem na RCDE Stadium będzie pierwszą okazją, by zobaczyć w akcji przebudowaną maszynę Jose Mourinho. Kibice z niecierpliwością czekają na oficjalne debiuty zawodników, którzy latem dołączyli do ekipy z Madrytu.
Sytuacja kadrowa przed inauguracją ligi jest jednak daleka od ideału, a lista nieobecnych w zespole gości wygląda niepokojąco. Do grona kontuzjowanych, na której znajdują się już Eder Militao, Ferland Mendy, Thiago Pitarch oraz Rodrygo, dołączył młody Endrick zmagający się z urazem mięśniowym. Choć Aurelien Tchouameni wznowił już treningi z grupą, Jose Mourinho zdecydował, że Francuz nie znajdzie się w kadrze meczowej, aby spokojnie dokończyć proces rehabilitacji. Portugalczyk na przedmeczowej konferencji przyznał, że mimo trudności z różnym stopniem przygotowania poszczególnych graczy, zespół jest już zmęczony sparingami i łaknie prawdziwej rywalizacji. „Jeśli zapytasz mnie, czy chciałbym mieć jeszcze tydzień na lepsze przygotowanie, oczywiście odpowiem, że tak. Ale powiem ci też, że jesteśmy już zmęczeni meczami towarzyskimi. Chcemy prawdziwych spotkań i one właśnie nadeszły” – zadeklarował szkoleniowiec Realu Madryt.
Według zagranicznych doniesień, w tym informacji serwisu Sports Mole, kibice Królewskich mogą spodziewać się rewolucji w wyjściowej jedenastce. Na lewej obronie ma pojawić się Marc Cucurella, a w środku pola obok Federico Valverde zadebiutuje Bernardo Silva. Ofensywa Realu Madryt opierać się będzie na Kylianie Mbappe, którego wspierać będą Vinicius Junior, Arda Guler oraz Jude Bellingham w roli numeru dziesięć. Na ławce rezerwowych swoją szansę na wejście w trakcie meczu ma otrzymać Yan Diomande.
Mecz z Espanyolem rozpocznie się o godzinie 21:30 czasu lokalnego, a oczy całego świata będą zwrócone na debiutujący duet Silva-Cucurella.
