Ładowanie...

Tsonda w zawieszeniu. Red Bull może zablokować jego powrót!

Karol MisztaKarol Miszta
14 stycznia 2026 14:03
Tsonda w zawieszeniu. Red Bull może zablokować jego powrót!

Japończyk, który przez lata był jednym z głównych kandydatów do awansu w strukturach Red Bulla, teraz musi walczyć o to, by w ogóle pozostać w kontakcie z Formułą 1. Jego sytuacja jest bardziej skomplikowana, niż mogłoby się wydawać.

Degradacja, na którą nie ma zgody?

25-letni kierowca nie dostał miejsca w bolidzie na sezon 2026. Red Bull podjął decyzję już podczas zeszłorocznych negocjacji – zamiast przedłużyć współpracę z Tsunodą, zespół zdecydował się promować Isacka Hadjara. Dla Japończyka oznaczało to degradację do roli kierowcy testowego i rezerwowego na rok, w którym Formuła 1 wprowadza nowy regulamin techniczny.

Teoretycznie ta funkcja ma swoje zalety. Tsunoda zdobył już spore doświadczenie w królowej motorsportu, a zespół z pewnością skorzysta na jego znajomości aut. W praktyce jednak jego rola oznacza przede wszystkim długie godziny w symulatorze, a nie na torze. Akcja wyścigowa będzie ograniczona do minimum, co może być źródłem frustracji dla kierowcy, który jeszcze niedawno regularnie ścigał się w Grand Prix.

Juan Pablo Montoya zauważa, że Tsunoda został już niemal wymazany z pamięci padoku. Nikt nie wie, czy kiedykolwiek wróci do stawki. Alex Albon przed ostatnim sezonem przewidywał zupełnie inny scenariusz – wierzył, że Japończyk w końcu zdobędzie swoje pierwsze podium. To było jednak zanim awansował do Red Bulla.

Bolid RB21, który nie pasował nikomu poza Maxem Verstappenem, okazał się równie nieprzyjazny dla stylu jazdy Tsunody. Auto, które wcześniej pokazało słabości Sergio Pereza i Liama Lawsona, podważyło także talent Japończyka. Problem polegał na tym, że Tsunoda był kompletnie nieprzygotowany na tę rolę.

Honda chce go ratować

Tsunoda nie poddaje się. Celuje w Haas i Alpine jako potencjalne zespoły na powrót w 2027 roku, choć nikt nie wie, czy którykolwiek z nich będzie wtedy konkurencyjny. Problem w tym, że aby ten plan miał sens, Japończyk musi pozostać w formie wyścigowej.

Honda, która wspiera go od lat, chce jak najczęściej wysyłać go na tor. Według hiszpańskiej edycji Motorsport.com, producent silników musi jednak najpierw wynegocjować z Red Bullem, jak często zespół będzie skłonny go udostępniać w 2026 roku.

To skomplikowana sytuacja. Tsunoda jest teoretycznie pierwszym w kolejce do zastępstw, gdyby coś się wydarzyło, ale prawdopodobnie nie będzie jeździć więcej niż okazjonalne sesje treningowe. Jeśli Red Bull nie zgodzi się na częste udostępnianie go Hondzie, może to zaszkodzić jego nadziejom na powrót do stawki i uniemożliwić utrzymanie świeżości wyścigowej.

Japończyk znalazł się w zawieszeniu – zbyt doświadczony, by być zwykłym kierowcą rezerwowym, ale niewystarczająco przekonujący, by zasłużyć na przedłużenie kontraktu. Jego przyszłość w Formule 1 zależy teraz nie tylko od własnych umiejętności, ale także od negocjacji między dwoma gigantami motorsportu.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarzZaloguj się
Ładowanie komentarzy...