Trzy tie-breaki, trzy zwycięstwa! Szalony wyczyn Peyton Stearns

Jarosław ZającJarosław Zając
14 maja 2025 10:28
Trzy tie-breaki, trzy zwycięstwa! Szalony wyczyn Peyton Stearns

Peyton Stearns właśnie dokonała czegoś niesamowitego na kortach w Rzymie. Ta młoda Amerykanka przeszła do historii tenisa w erze Open, a jej ostatnie mecze to prawdziwe dreszczowce. Trzy z rzędu zwycięstwa w tie-breakach trzeciego seta? To się nie zdarza codziennie! Sprawdźmy, co dokładnie się wydarzyło.

TL;DR:

  • Peyton Stearns jako pierwsza zawodniczka w erze Open wygrała trzy kolejne mecze w turnieju WTA, rozstrzygając je w tie-breakach trzeciego seta.
  • Jej ofiarami padły takie zawodniczki jak Madison Keys, Naomi Osaka i Elina Svitolina, wszystkie pokonane 7-6 w decydującej partii.
  • W kolejnym meczu w Rzymie Stearns zmierzy się z ulubienicą publiczności, Jasmine Paolini.

Stearns pisze historię w Rzymie: Tie-breakowa królowa Open Ery!

No proszę, kto by się spodziewał takiej sensacji? Peyton Stearns, młoda wilczyca zza oceanu, urządziła sobie niezłe rodeo na rzymskich kortach. Nie dość, że awansowała dalej w turnieju WTA, to jeszcze zrobiła to w stylu, który przejdzie do historii. Trzy mecze z rzędu, a każdy zakończony morderczym tie-breakiem w trzecim secie? To nie jest przypadek, to jest upór i nerwy ze stali!

Najpierw na jej drodze stanęła sama Madison Keys, mistrzyni Australian Open. Mecz jak rollercoaster, pełen zwrotów akcji, ale w decydującym tie-breaku to Stearns pokazała klasę, wygrywając 7-6. Potem przyszła pora na ikonę tenisa, czterokrotną mistrzynię wielkoszlemową – Naomi Osakę. I co? Scenariusz niemal identyczny! Znów trzy sety, znów nerwówka w tie-breaku i znów to Stearns cieszyła się z wygranej 7-6.

Ale to nie koniec jej wyczynów. We wtorek na jej drodze stanęła Elina Svitolina, zawodniczka z Top 20 rankingu WTA. Czy ktoś jeszcze wątpił w to, jak się skończy ten mecz? Oczywiście, że znowu trzysetowy bój i znowu tie-break, który padł łupem Stearns (7-6). Trzy rywalki z najwyższej półki odprawione z kwitkiem w identyczny sposób. To jest coś, czego w erze Open jeszcze nie widzieliśmy!

Teraz przed Stearns kolejne wyzwanie – mecz z lokalną bohaterką, Jasmine Paolini. Rzymska publiczność z pewnością będzie za swoją zawodniczką. Sama Stearns podchodzi do tego jednak ze stoickim spokojem. Jak sama przyznała, grała już w tenisa na poziomie uniwersyteckim, gdzie kibice potrafią być… hmm… entuzjastyczni wobec swoich, a mniej wobec przyjezdnych.

"Nie spodziewam się wielu wiwatów w moją stronę, ale w porządku, jestem do tego przyzwyczajona" – powiedziała z uśmiechem po swoim ostatnim zwycięstwie.

Czy Stearns zdoła pobić swój własny rekord i wygrać czwarty mecz z rzędu w trzecim secie zakończonym tie-breakiem? Jedno jest pewne – jej kolejne spotkanie będzie elektryzujące. Ta dziewczyna ma nerwy ze stali i nie boi się nikogo. Kibicujmy jej w dalszej części turnieju w Rzymie!

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!