Alvaro Arbeloa może liczyć na pełne wsparcie zarządu Fulham, mimo że jego początki na Craven Cottage są dalekie od ideału. Choć zespół wciąż czeka na pierwsze ligowe zwycięstwo, klub nie zamierza podejmować pochopnych decyzji o zmianie szkoleniowca. Władze londyńskiej ekipy wierzą, że obrany kierunek przyniesie efekty w dłuższej perspektywie.
Jak informuje Football Insider, włodarze Fulham akceptują ryzyko, jakie podjęli, zatrudniając niedoświadczonego trenera po odejściu Marco Silvy do Benfiki. Po okresie stabilizacji pod wodzą Portugalczyka, postawienie na Arbeloę było świadomym ruchem w stronę nowego projektu. Początek kampanii okazał się jednak bolesny, bo drużyna zanotowała trzy porażki z rzędu w starciach z Chelsea, Sunderlandem oraz Crystal Palace. Pierwszy punkt udało się zdobyć dopiero w bezbramkowym meczu wyjazdowym przeciwko Liverpoolowi.
Budowa młodego zespołu i rosnąca presja wyników
Mimo braku punktów, styl gry prezentowany przez zawodników daje powody do optymizmu. Każde z dotychczasowych spotkań było wyrównane, co utwierdza zarząd w przekonaniu, że Hiszpan zasługuje na czas. Arbeloa odegrał istotną rolę w letnich transferach, sprowadzając do Londynu młode talenty z Realu Madryt, takie jak Cesar Palacios i Gonzalo Garcia. Dodatkowo ważną postacią w formacji ofensywnej pod jego wodzą stał się Josh King.
Według doniesień z 13 września 2026 roku, Fulham nie rozważa obecnie dymisji, choć wewnątrz klubu pojawiają się głosy niepokoju związane z brakiem wygranych. Arbeloa musi teraz znaleźć sposób, aby atrakcyjny futbol przełożyć na konkretne zdobycze punktowe. Tylko poprawa pozycji w tabeli pozwoli mu na spokojną kontynuację pracy i uciszenie spekulacji dotyczących jego przyszłości w Premier League. Kolejne tygodnie będą decydujące dla trwałości tego projektu.
