Sztab szkoleniowy Rakowa Częstochowa z Łukaszem Tomczykiem na czele nie jest zadowolony z tego, jak drużyna rozpoczęła wiosnę. Co dla drużyny najgorsze, trudny okres dopiero przed nią, gdyż już wkrótce oprócz rozgrywek ligowych wpisane zostaną do kalendarza pojedynki w Lidze Konferencji oraz Pucharze Polski.
Trener Łukasz Tomczyk otwarcie przyznał, że zespół nie wykorzystał optymalnie tego czasu, co rodzi uzasadnione obawy przed nadchodzącą kumulacją meczów w Europie i Pucharze Polski.
„Niedosyt jest, ale chcemy go przekuć w sportową złość” – zadeklarował szkoleniowiec.
Podkreślił jednocześnie, że obecna forma nie spełnia wewnętrznych standardów klubu:
„Nie jesteśmy zadowoleni z ostatnich wyników, chcemy punktować regularnie i rozwijać klub. Szukamy tego „jednego procenta” poprawy w małych rzeczach”.
Kluczem do przetrwania trudnego okresu ma być powrót do regularności, której brakowało w ostatnich tygodniach.
Analiza ostatniego meczu z Zagłębiem Lubin wykazała niepokojącą tendencję Częstochowian do tracenia kontroli nad boiskowymi wydarzeniami. Choć w pierwszej połowie tamtego starcia stoperzy Rakowa dawali drużynie wiele opcji w rozegraniu, to po przerwie jakość gry drastycznie spadła.
„Zabrakło nam cierpliwości i konsekwencji w utrzymaniu poziomu z początku spotkania” – wyjaśnił Tomczyk, określając drugą połowę mianem „szarpanej”.
Aby przygotować zespół na sobotnie starcie z Bruk-Bet Termaliką Nieciecza (21 lutego, godz. 15:00), sztab zarządził wydłużone treningi objętościowe. Miały one na celu wypracowanie większego spokoju pod bramką przeciwnika i utrzymanie wysokiej intensywności przez pełne 90 minut, co będzie niezbędne przy grze co trzy dni.
