Remis 2:2 z Odrą Opole na własnym stadionie nie był tym, czego oczekiwali piłkarze i kibice Wisły Kraków. Po ostatnim gwizdku trener Mariusz Jop nie ukrywał rozczarowania wynikiem, ale też zwrócił uwagę na styl gry rywala, który jego zdaniem od wczesnych minut starał się wybijać gospodarzy z rytmu.
Irytacja od samego początku
Wisła szybko musiała gonić wynik, bo już w 7. minucie na listę strzelców wpisał się Purzycki. Odpowiedź przyszła w 32. minucie za sprawą Biedrzyckiego, ale kolejne fragmenty meczu przyniosły dużo nerwowości.
– Irytujące były sytuacje, w których rywal, praktycznie od siódmej minuty próbował przeciągać każde zagranie. Musimy być na to gotowi, bo inne zespoły też będą to robiły – podkreślał Jop.
Szkoleniowiec zwrócił uwagę, że mimo przewagi w posiadaniu piłki i licznych prób, Wiśle trudno było przebić się przez gęstą defensywę Odry. Zespół z Opola potrafił wykorzystać swoje nieliczne okazje i dwukrotnie zaskoczył gospodarzy.
– Rywal kilka razy pojawił się w naszym polu karnym i strzelił dwa gole. To element, który musimy poprawić – mówił.
Dużo błędów i niewykorzystane sytuacje
Według trenera, szczególnie w drugiej połowie jego piłkarze często podejmowali zbyt nerwowe decyzje.
– Było sporo błędów indywidualnych, prostych strat. To dawało czas przeciwnikowi na odpoczynek. Myślę, że czasem zbyt długo czekaliśmy z podjęciem decyzji, a podania były blokowane – oceniał Jop.
Symbolem zmarnowanych szans była sytuacja sam na sam Frederico Duarte. Portugalczyk mógł dać Wiśle zwycięstwo, ale przegrał pojedynek z bramkarzem.
– To była świetna okazja, jednak oprócz niej Duarte miał też inne dobre momenty. Wywalczył choćby rzut rożny, po którym padła bramka. To zawodnik, który daje z siebie wszystko i pracuje dla zespołu – bronił piłkarza trener.
Zmiany i decyzje kadrowe
Jednym z pozytywów był udany występ Kacpra Dudy, który pojawił się na boisku po przerwie i ożywił grę Wisły.
– Jeśli rywal broni się nisko, chcemy grać szybko, na jeden–dwa kontakty. Duda nam w tym pomógł – tłumaczył szkoleniowiec.
Jop zdecydował się jednak tylko na dwie zmiany, choć ławka rezerwowych była szeroka.
– Uznałem, że ci, którzy byli na boisku wyglądali na tyle dobrze, że nie ma potrzeby ich zmieniać – krótko skomentował.
Trener wyjaśnił też absencję Marko Bozicia, który nie znalazł się w kadrze meczowej. – Uraz – rzucił bez rozwijania tematu. Z kolei Maciej Kuziemka musiał zejść z boiska w końcówce z powodu skurczów mięśni.
Koncentracja na kolejnych meczach
Remis z Odrą oznacza, że Wisła drugi raz z rzędu nie sięgnęła po zwycięstwo. Czy wracają demony z poprzedniego sezonu? Jop uspokaja:
– To za wcześnie na takie wnioski. Wiemy, że nie wygramy każdego spotkania. Dziś jesteśmy rozczarowani, ale najważniejsze, że zespół mocno pracował na to, by stwarzać sytuacje. Najbliższy mecz to nowa szansa na trzy punkty i na tym się koncentrujemy.
Wisła nadal prowadzi w tabeli, ale rywale zaczynają gonić. Dla kibiców z Krakowa pozostaje nadzieja, że drużyna szybko wróci na zwycięską ścieżkę, a irytacja trenera z meczu z Odrą stanie się jedynie chwilowym epizodem.
