Paolo Vanoli zmierzył się już z niemal każdym liczącym się polskim klubem w europejskich pucharach — i właśnie to doświadczenie każe mu traktować czwartkowy rewanż z Rakowem ze szczególną powagą.
Fiorentina ma za sobą starcia z Legią, Widzewem, Lechem, a ostatnio z Jagiellonią. Paolo Vanoli jest więc jednym z niewielu trenerów Serie A, którzy mogą porównywać polskie kluby nie z pozycji teorii, lecz konkretnych obserwacji boiskowych. Przed rewanżem z Rakowem Częstochowski szkoleniowiec Fiorentiny przeprowadził takie właśnie zestawienie — i wyciągnął z niego precyzyjne wnioski.
„To dwa różne style, ale łączą je agresja i wysoki pressing. Jagiellonia ma być może nieco więcej jakości technicznej, natomiast Raków dysponuje niesamowitą 'biegowością' w otwartym polu i świetnie broni. Ich system gry jest skrojony pod zawodników, których posiadają. Polska liga bardzo rośnie, co te zespoły udowadniają na arenie międzynarodowej" — powiedział Vanoli.
Raków jawi się Włochowi nie jako zespół o walorach technicznych czy kombinacyjnych, lecz jako dobrze naoliwiona machina atletyczno-defensywna, której styl nie wynika z przypadku, ale ze świadomie zbudowanej tożsamości taktycznej. To z jednej strony komplement pod adresem częstochowskiego klubu, z drugiej — sygnał, że Fiorentina doskonale wie, z czym przyjdzie jej się zmierzyć.
Drugi wątek konferencji Vanoliego dotyczył pojęcia, które w jego słowniku brzmi niemal jak cnota: cierpliwości i zdolności do „cierpienia" na boisku. W kontekście rewanżu — gdzie Raków będzie zmuszony do odrabiania strat i wychodzenia z presją — ten wątek nabiera szczególnego znaczenia strategicznego.
„'Cierpienie' to nie wstyd — to umiejętność pozostania w meczu, gdy rywal przejmuje inicjatywę. Nie możemy zakładać, że przez 90 minut będziemy tylko atakować. Musimy mieć chłodną głowę, gdy jesteśmy pod presją, i wierzyć w odrobienie strat, a gdy prowadzimy — umieć zarządzać wynikiem. Chłopaki robią małe kroki naprzód w tym aspekcie, ucząc się na błędach" — zaznaczył szkoleniowiec Fiorentiny.
