Jan Urban zabrał głos w sprawie malejącego udziału polskich zawodników w rozgrywkach krajowych — i nie zostawił suchej nitki na obecnym stanie rzeczy, wskazując, że bez systemowych zmian konsekwencje odczuje nie tylko liga, ale i reprezentacja.
Szkoleniowiec reprezentacji Polski został zapytany o to, co sądzi na temat zmian proponowanych przez PZPN ws. obecności Polaków w klubach Ekstraklasy i nie tylko. Jego słowa wypowiedziane w „Kanale Sportowym” wybrzmiały jak ostrzeżenie:
„Jest to rzeczywiście temat do rozmowy, bo idziemy w takim kierunku, że za chwilę nie będzie w kim wybierać, jeśli chodzi o reprezentację".
Urban nie pozostawił złudzeń co do powagi sytuacji — z roku na rok liczba rodzimych zawodników na boiskach Ekstraklasy systematycznie spada, a część środowiska zdaje się tego nie dostrzegać lub świadomie ignorować.
„Wydaje się, iż niektórym nie do końca zależy, żeby promować młodych zawodników, a patrzą tylko i wyłącznie na wynik" — stwierdził wprost.
Podejście nastawione wyłącznie na doraźny rezultat sportowy trener określił mianem „chleba na dziś i głodu na jutro", sugerując, że krótkowzroczna polityka kadrowa klubów może z czasem odbić się czkawką całemu polskiemu futbolowi. Zastrzegł jednocześnie, że rozumie mechanizmy rynkowe i przyzwyczajenia kibiców, którzy od lat oglądają ligę nasyconą piłkarzami z zagranicy — niemniej, jego zdaniem, nie zwalnia to nikogo z poszukiwania rozwiązań.
Szukając wzorca wartego naśladowania, Urban wskazał na Czechy. Tamtejsze kluby stawiają na rodzimych zawodników i — jak podkreślił — zarówno ligi, jak i reprezentacja funkcjonują bez zarzutu. Dowód można znaleźć chociażby w ostatnich eliminacjach do MŚ – Polska nie pojedzie na mundial 2026, a Czesi znaleźli się na liście uczestników tego turnieju.
W kontekście infrastruktury Urban ocenił sytuację jako paradoksalną: Polska dysponuje rozbudowaną siecią akademii piłkarskich oraz stale poprawiającą się bazą klubową, a mimo to droga wychowanków do pierwszych zespołów pozostaje wąska.
„Przy tak dużej ilości akademii piłkarskich w Polsce, przy coraz lepszej infrastrukturze klubowej, musimy dostarczać do pierwszych zespołów więcej wychowanków" — podsumował.
