Trener Pogoni Szczecin i jego pokerowa zagrywka. Thomasberg ma powody do satysfakcji

Maksymilian KotowskiMaksymilian Kotowski
17 marca 2026 10:02
Trener Pogoni Szczecin i jego pokerowa zagrywka. Thomasberg ma powody do satysfakcji

Thomas Thomasberg po meczu z Koroną Kielce nie ukrywał, że świadomie zostawił na ławce kilku kluczowych graczy — i chętnie opowiedział, co tak naprawdę kryło się za tą decyzją.

Pytany o nieobecność Grosickiego, Pozo i Čuić w wyjściowym składzie, duński szkoleniowiec nie owijał w bawełnę — to był plan, nie przymus. 

„Mecze w Ekstraklasie rzadko rozstrzygają się w 45. czy 60. minucie, zazwyczaj walka trwa do samego końca. Bardzo ważne było dla mnie posiadanie silnej ławki i graczy, którzy wnieśli na boisko inne cechy" — tłumaczył Thomasberg.

Szczegółowo wyjaśnił też, dlaczego od pierwszej minuty zagrał Greenwood, a nie Pozo.

Sam bardzo dobrze i intensywnie trenował w tym tygodniu. Wybraliśmy go, bo zależało nam na agresywnym pressingu od początku meczu, w czym Greenwood czuje się lepiej" — mówił trener. 

Pozo miał z kolei ściśle określoną rolę na drugą część gry: wejść na „ósemkę", za plecy Mukairu, i pomóc w rozegraniu swoją jakością przy piłce. 

„Rozmawiałem z Jose przed meczem — wiedział, że wejdzie później. Ten plan się dziś sprawdził" — przyznał szkoleniowiec.

Grosicki, mimo że według trenera nie miał już sił na pełne 90 minut, zdążył jeszcze uczestniczyć w akcji poprzedzającej decydujący rzut rożny.

Thomasberg odniósł się też do sytuacji Valentina Cojocaru, który w pierwszej połowie wpuścił piłkę do własnej bramki. Trener podszedł do tego ze spokojem:

„Wszyscy na stadionie byliśmy zaskoczeni tym, jak ta piłka wpadła. Valentin prawdopodobnie źle ocenił swoje ustawienie względem słupka i poprzeczki". 

W przerwie temat nie był poruszany — Thomasberg zaznaczył, że Cojocaru to zbyt doświadczony zawodnik, by jeden błąd mógł zachwiać jego pewnością siebie. 

„Po meczu widziałem go uśmiechniętego w szatni — dla bramkarza największą ulgą po takim błędzie jest fakt, że drużyna ostatecznie wygrywa mecz" — powiedział.

Szkoleniowiec zakończył konferencję refleksją, która mogła zaskoczyć swoją bezpośredniością: 

„Za takie mecze kochamy piłkę nożną. To uczucie, gdy wygrywasz w ostatniej sekundzie, jest nie do podrobienia w żadnym innym sporcie. Osobiście bardzo cieszyłem się tym wieczorem, poczułem się dzięki temu meczowi znowu trochę młodszy".

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!