Trener Lecha wskazuje powód. Dlatego Lech nie wygrywa z czołówką?

Maksymilian KotowskiMaksymilian Kotowski
13 marca 2026 10:00
Trener Lecha wskazuje powód. Dlatego Lech nie wygrywa z czołówką?

Lech Poznań przegrał z Szachtarem Donieck 1:3 i nie wygrał żadnego z czterech meczów z najmocniejszymi rywalami w tej edycji europejskich pucharów — a trener Niels Frederiksen wskazał na konkretny grzech główny swojej drużyny, nie kryjąc, że szansa na awans do ćwierćfinału istnieje, choć jest mocno ograniczona.

Przed licznie zgromadzonymi kibicami na własnym stadionie Lech stworzył obraz gry, który Frederiksen skomentował z rozbrajającą szczerością. Szachtar objął prowadzenie za sprawą Marlona Gomesa w 36. minucie, a Newerton podwyższył wynik tuż po przerwie — w 48. minucie. Jedyną odpowiedzią Kolejorza był gol Mikaela Ishaka w 70. minucie, który przez chwilę dawał złudzenie nadziei. Isaque Silva ostatecznie rozstrzygnął losy spotkania w 85. minucie, ustalając wynik na 3:1.

„Każdy mógł dzisiaj zobaczyć, że Szachtar to zespół o bardzo wysokiej jakości. Są silni fizycznie, szybcy na całym boisku i świetni technicznie. Trzeba być szczerym: to poziom znacznie wyższy niż ten, z którym mierzymy się na co dzień w Ekstraklasie" — przyznał Frederiksen, zapytany o to, dlaczego Lech nie zdołał zdobyć punktów w żadnym z czterech europejskich meczów z najtrudniejszymi rywalami, obok Szachtara byli to Crvena Zvezda, Genk i Mainz. 

Duński szkoleniowiec nie ograniczył się jednak do komplementowania rywala.

Kluczowy był brak jakości i spokoju z piłką przy nodze. Zbyt wiele strat napędzało kontrataki rywali, przez co musieliśmy gonić za piłką, co było bardzo wyczerpujące. Gdybyśmy zachowali więcej zimnej krwi, obraz gry byłby inny" — ocenił.

Frederiksen zdecydował się na aż trzy zmiany już w przerwie meczu — boisko opuścili Leo Bengtsson, Michał Gurgul oraz Ali Gholizadeh, a ich miejsce zajęli Timothy Ouma, João Moutinho i Patrik Wålemark. Decyzje te trener uzasadnił brakiem kontroli w środku pola.

„Traciliśmy tam za dużo piłek i nie potrafiliśmy ich szybko odzyskiwać. Dlatego zdecydowałem się wprowadzić Timothy'ego Ounę — potrzebowaliśmy jego fizyczności" — tłumaczył. 

Bengtsson, według słów szkoleniowca, nie zaprezentował poziomu, do którego przyzwyczaił, natomiast Gurgul, regularnie eksploatowany w ostatnich tygodniach, miał zostać zastąpiony przez kogoś bardziej agresywnego w pressingu. Frederiksen podkreślił, że ta ingerencja w skład przyniosła krótkotrwały efekt.

„Uważam, że te 10-15 minut po wejściu Umy, Moutinho i Wallemarka to był nasz najlepszy fragment meczu — wtedy też strzeliliśmy gola" — przyznał. 

Taktyczny plan zakładał grę kompaktową z możliwością zarówno wysokiego pressingu, jak i głębszego bloku, połączoną z wykorzystywaniem kontrataków po odbiorach.

„Na tym poziomie musisz pokazać swój absolutnie najwyższy poziom gry, a my dziś tego nie zrobiliśmy, szczególnie w starciach jeden na jeden" — podsumował Frederiksen.

Mimo niekorzystnego wyniku w pierrwszymspotkaniu trener nie zamknął drzwi przed ćwierćfinałem.

„Powiedziałem zawodnikom w szatni: to nie jest najlepszy punkt wyjściowy, ale my nigdy się nie poddajemy. Jeśli strzelimy gola na 1:0, wszystko może się zdarzyć. Szansa na pewno nie jest największa, ale to więcej niż 5%" — zadeklarował

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!