Niels Frederiksen publicznie przyznał się do błędu — jego zapowiedź dotycząca powrotu Filipa Jagiełły okazała się przedwczesna, a trener Lecha Poznań sam zdecydował się wyjaśnić, co zmieniło plany sztabu w ostatnich dniach.
Przed meczem z Zagłębiem Lubin Frederiksen deklarował gotowość Jagiełły do gry. Zawodnik ostatecznie na boisku się nie pojawił, a po spotkaniu — zakończonym wygraną Lecha 1:0 — Duńczyk zdecydował się odnieść do tej rozbieżności bez owijania w bawełnę.
„Przyznaję, moje wcześniejsze słowa okazały się nieprawdą, ale nie był to celowy zabieg" — powiedział szkoleniowiec, wyraźnie zaznaczając, że nie chodziło o świadome wprowadzenie mediów w błąd.
Za zmianą planów stoi nawrót problemów zdrowotnych skrzydłowego.
„Filip miał w zeszłym tygodniu mały nawrót problemów zdrowotnych. To opóźnia jego powrót o około dwa mecze — on również powinien być z nami po przerwie na kadrę" — wyjaśnił Frederiksen.
Podobna perspektywa dotyczy Murawskiego, który także ma dołączyć do składu dopiero po reprezentacyjnej przerwie. Tymczasem uwaga sztabu szkoleniowego skupia się na przygotowaniach do rewanżu z Szachtarem, który odbędzie się już dzisiaj w Krakowie.
