Paris Saint-Germain obroniło tytuł Ligi Mistrzów po dramatycznym finale w Budapeszcie, pokonując Arsenal w rzutach karnych. Podczas gdy piłkarze świętowali sukces na Węgrzech, ulice Paryża stały się areną brutalnych starć i tragicznych wypadków. Radość z historycznego triumfu została całkowicie przykryta przez doniesienia o skali przemocy w stolicy Francji.
Francuskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych przekazało przerażające dane dotyczące sobotniej nocy. Służby aresztowały 780 osób, a w wyniku zamieszek i incydentów rannych zostało 219 osób. Doszło także do tragedii — młody mężczyzna zginął w wypadku motocyklowym. Emmanuel Macron określił te wydarzenia jako niewybaczalne i sprzeczne z duchem sportu, zapowiadając bezwzględne wyciągnięcie konsekwencji wobec wszystkich zatrzymanych sprawców, którzy doprowadzili do chaosu w mieście.
Prezydent i klub reagują na brutalne sceny
Prezydent Francji podkreślił, że PSG zdobyło właśnie drugą gwiazdkę, ale zachowanie części kibiców nie ma nic wspólnego z miłością do futbolu. Macron przyznał wprost, że władze mają dość podobnych obrazków i nie będą ich więcej tolerować. W podobnym tonie wypowiedział się Nasser Al-Khelaifi, który apelował do fanów o spokój i ochronę wspólnego miasta. Klub wydał oficjalny komunikat, w którym odciął się od aktów wandalizmu i przemocy.
Władze Paris Saint-Germain zaznaczyły, że wyrządzone szkody oraz agresja uderzają w wartości wyznawane przez zespół. Finałowe starcie zakończyło się wynikiem 1:1, a o zwycięstwie 4:3 zdecydowała seria jedenastek. Mimo sportowego sukcesu, niedzielne uroczystości upłynęły w atmosferze smutku wywołanego zniszczeniami w stolicy. Przedstawiciele klubu dodali, że są głęboko zasmuceni faktem, iż tak ważny moment dla historii francuskiej piłki został splamiony przez brutalne incydenty.
