To on najbardziej cierpi na kryzysie Pogoni? „Trudna sytuacja”

Maksymilian KotowskiMaksymilian Kotowski
12 lutego 2026 11:43
To on najbardziej cierpi na kryzysie Pogoni? „Trudna sytuacja”

W Pogoni Szczecin narasta napięcie. Daniel Trzepacz z portalu Pogoń SportNet nie ma wątpliwości, że frustracja skupia się niemal wyłącznie na jednej postaci, zmuszonej do brania na siebie odpowiedzialności za błędy całego zespołu.

Obecna sytuacja w Pogoni Szczecin obnażyła problem związany z konstrukcją wyjściowej jedenastki ekipy prowadzonej przez Thomasa Thomasberga. Dziennikarz ze Szczecina w rozmowie z „Kanałem Sportowym” wskazał na specyficzną izolację Kamila Grosickiego. Jako jedyny Polak w podstawowym składzie, kapitan stał się jedynym ogniwem łączącym trybuny z resztą drużyny.

„To on jest tym pierwszym, który pod trybuną musi wysłuchać i przekazać później kolegom, którzy nie rozumieją języka polskiego, kilka cierpkich słów i tak to niestety wygląda” – zaznaczył Trzepacz.

To właśnie na Grosickiego spada cała złość i żal fanów spowodowane faktem, że drużyna nie punktuje zgodnie z oczekiwaniami. Kapitan, zamiast skupić się wyłącznie na grze, musi pełnić rolę bufora i tłumacza negatywnych emocji dla kolegów, którzy dzięki barierze językowej są odcięci od bezpośredniej krytyki płynącej z trybun.

Problem szczecińskiego klubu zdaje się jednak sięgać głębiej niż tylko do kwestii komunikacyjnych. Zespół zmaga się z brakiem alternatywnych liderów, co w obliczu walki o punkty stawia drużynę w niebezpiecznej sytuacji. Daniel Trzepacz podkreśla, że cała struktura sportowa „Portowców” opiera się obecnie na dyspozycji jednego gracza.

„Pogoń jest od niego zależna, była w ostatnich latach, jest tak nadal, nie ma nowych liderów i trzeba wierzyć w to, że Kamil pociągnie drużynę do utrzymania w lidze” – stwierdził dziennikarz.

Mimo że sytuacja jest określana jako „trudna”, Trzepacz przypomina, że kapitan Pogoni potrafił już w przeszłości reagować na krytykę w sposób radykalny.

„Były takie momenty, gdzie Kamilowi też się obrywało, wytykało mu różne rzeczy, i on w tych momentach po prostu zakasał rękawy i mówił: To patrzcie teraz. I miał 3 czy 4 mecze z liczbami, więc ja liczę, że tak też będzie tym razem” – podsumował ekspert na antenie „Kanału Sportowego”.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!