Rafał Adamski trafił do Legii Warszawa z pierwszoligowej Pogoni Grodzisk Mazowiecki i zasymilował się z drużyną znacznie szybciej, niż klub się spodziewał — a dyrektor sportowy Michał Żewłakow nie kryje, że może to zmienić podejście Wojskowych do rynku transferowego. Szczególnie teraz, w kontekście trudnej sytuacji finansowej stołecznej drużyny.
Transfery z zaplecza Ekstraklasy rzadko budzą entuzjazm kibiców wielkich klubów. W przypadku Rafała Adamskiego sceptycyzm — jeśli w ogóle się pojawił — rozwiały twarde fakty: napastnik dołączył do Legii 10 lutego 2026 roku, a swoim debiucie, w starciu z Wisłą Płock, wpisał się na listę strzelców.
Żewłakow, pytany przez Canal+ o to, czy klub będzie częściej zaglądał do 1. ligi, nie ukrywał zaskoczenia tempem adaptacji zawodnika.
„Przewidywaliśmy, że Adamski będzie piłkarzem, który będzie potrzebował do końca sezonu tego momentu, żeby Legii się nauczyć, zasymilować, zobaczyć czego oczekuje od niego trener, to że zrobił to tak szybko to tylko świadczy o jego klasie" — powiedział dyrektor sportowy Wojskowych, dodając: „Dla nas jest to coś bardzo pozytywnego, bo szybciej zaczął pomagać".
Liczby potwierdzają słowa dyrektora. W ciągu sześciu kolejek, które minęły od jego transferu, Adamski czterokrotnie wyszedł w pierwszym składzie, raz pojawił się na boisku jako zmiennik i tylko raz pozostał wyłącznie na ławce rezerwowych.
Do Legii trafił z dorobkiem 11 goli i 10 asyst w rundzie jesiennej Betclic 1. ligi, gdzie reprezentował barwy Pogoni Grodzisk Mazowiecki – klubu partnerskiego Legii Warszawa.
Żewłakow – mimo wszystko – że do transferów z niższych lig podchodzić należy z ostrożnością:
„Przy każdym transferze też trzeba mieć odrobinę szczęścia" — ocenił dyrektor.
Jednocześnie zapowiedział, że klub nie zamierza z góry odrzucać kandydatów tylko dlatego, że nie grają na najwyższym szczeblu rozgrywkowym:
„Na pewno nie będziemy odrzucać transferów zawodników, którzy gdzieś się wyróżniają".
Nie można wykluczyć, że to właśnie boiska pierwszoligowe staną się w najbliższym czasie oczkiem w głowie skautów Legii Warszawa. Stołeczny klub w tym sezonie bije się o utrzymanie i w kolejnym sezonie nie będzie grał w europejskich pucharach. To duży cios dla budżetu klubu.
Aktualne informacje mówią o tym, iż finansowe tarapaty ekipy z Warszawy są naprawdę spore, dlatego może się okazać, że to właśnie transfery zawodników z niższych lig będą złotym środkiem w zaistniałej sytuacji.
