Zanim turniej w formacie 48-drużynowym w ogóle się odbędzie, FIFA podobno rozważa już kolejny krok — i to znacznie większy niż poprzednie. Czy podczas MŚ 2030 będziemy świadkami rywalizacji aż 64 reprezentacji?
Historia mistrzostw świata w piłce nożnej to w dużej mierze historia nieustannego rozszerzania stawki uczestników. Pierwsza edycja turnieju, rozegrana w Urugwaju w 1930 roku, zgromadziła zaledwie 13 reprezentacji. Cztery lata później w Italii wystartowało 16 ekip i ten format utrzymał się — z drobnymi wyjątkami — aż do początku lat osiemdziesiątych.
Przełom nastąpił w 1982 roku, gdy FIFA zdecydowała się na rozszerzenie do 24 drużyn, wychodząc naprzeciw rosnącym aspiracjom federacji z Afryki i Azji. Kolejny skok nastąpił w 1998 roku: od tamtej pory przez ćwierć wieku funkcjonował format 32-drużynowy, z ośmioma grupami po cztery zespoły każda. Ten model — powszechnie uważany za optymalny z perspektywy sportowej — odszedł do historii wraz z końcem mundialu w Katarze.
Mistrzostwa świata 2026, które odbędą się w dniach 11 czerwca – 19 lipca w trzech krajach jednocześnie — Kanadzie, Meksyku i Stanach Zjednoczonych — będą pierwszą edycją z 48 uczestnikami. Turniej rozgrywany będzie w fazie grupowej w dwunastu grupach czterozespołowych, a do fazy pucharowej awansuje 32 ekipy, rywalizujące w 1/16 finału.
Zanim jednak nowy format zostanie poddany choćby jednej próbie, FIFA rozważa już kolejną reformę. Według informacji portalu The Touchline, w kręgach federacji toczą się dyskusje na temat możliwości rozszerzenia turnieju do 64 drużyn — i wdrożenia tego rozwiązania już na MŚ 2030. Na tym etapie nie ma żadnych konkretnych planów ani oficjalnych decyzji, jednak temat zyskuje na znaczeniu wewnątrz organizacji.
Gdyby taki scenariusz się zmaterializował, mundial w 2030 roku byłby największym turniejem piłkarskim w historii — dwukrotnie liczniejszym niż format, który świat futbolu dopiero co zdążył zaakceptować.
