Michał Siara, członek zarządu Górnika Zabrze, potwierdził w rozmowie z Tomaszem Ćwiąkałą, że klub prowadził rozmowy z Łukaszem Piszczkiem w sprawie objęcia stanowiska szkoleniowca — i ujawnił, co przesądziło o tym, że były reprezentant Polski nie trafił na ławkę przy Roosevelta.
Kulisy poszukiwań trenera przez Górnika Zabrze okazują się bardziej skomplikowane, niż mogło się wydawać. Michał Siara potwierdził, że nazwisko Łukasza Piszczka pojawiło się w klubowych rozmowach jako realna opcja — kandydat był brany pod uwagę i doszło do bezpośrednich rozmów.
Ostatecznie zarząd zdecydował się jednak na innego szkoleniowca.
„Rozmawialiśmy z Łukaszem. Dlaczego go nie wzięliśmy? Uważaliśmy, że trener Gasparik prezentuje się lepiej. Ma większe doświadczenie, osiągał sukcesy w pucharach. To nie jest tak, że nie mieliśmy znaków zapytania. Nie masz żadnej gwarancji" — wyjaśnił Siara.
Piszczek trafił ostatecznie do GKS-u Tychy, obejmując stanowisko w listopadzie 2025 roku. Epizod w pierwszoligowym klubie skończył się jednak szybko i boleśnie — bez ani jednego zwycięstwa, w atmosferze kryzysu, który media opisywały jako poważne kłopoty nowego trenera.
9 marca 2026 roku pierwszoligowy klub oficjalnie ogłosił rozstanie ze szkoleniowcem. Według doniesień, Piszczek miał sam dojść do wniosku, że nie jest w stanie pomóc GKS-owi w aktualnej sytuacji.
Były zawodnik Borussii Dortmund pozostaje dziś bez zatrudnienia w roli trenera i jak dotąd nie zabrał publicznie głosu w sprawie swojej trenerskiej przyszłości.
