Dan Evans oficjalnie ogłosił, że tegoroczny Wimbledon będzie ostatnim turniejem w jego zawodowej karierze. 36-letni tenisista, który niegdyś zajmował 21. miejsce w rankingu ATP, zdecydował się na ten krok po trudnym okresie i spadku na 242. lokatę w światowym zestawieniu.
Brytyjczyk przekazał swoją decyzję za pośrednictwem mediów społecznościowych, wywołując natychmiastową reakcję środowiska. Pod jego wpisem pojawiły się wyrazy uznania od takich postaci jak Stan Wawrinka czy Jack Draper. Evans ma na koncie dwa tytuły ATP oraz triumf w Pucharze Davisa z 2015 roku, co czyni go jedną z najważniejszych postaci brytyjskiego tenisa ostatnich lat. Mimo zawieszenia za stosowanie kokainy w 2017 roku, zdołał wrócić na szczyt i zapisać się w historii dyscypliny.
Emocjonalne pożegnanie i walka o dziką kartę
W swoim oświadczeniu Evans podkreślił, jak wiele zawdzięcza dyscyplinie, którą uprawiał przez dekady. „Ten sport dał mi wszystko. Przyjaźnie, doświadczenia, bitwy, a nawet trudne dni były wyjątkowe z perspektywy czasu. Kochałem każdą minutę bycia profesjonalnym tenisistą” — napisał zawodnik. Podziękował również swojej rodzinie za niezachwiane wsparcie w chwilach wzlotów i upadków, zaznaczając, że bez nich jego długa droga na kortach całego świata nie byłaby możliwa.
Teraz uwaga kibiców skupia się na tym, czy Evans wystąpi w turnieju głównym na trawiastych kortach SW19. Tenisista musi liczyć na przychylność komitetu przyznającego dzikie karty, który zbierze się w najbliższy wtorek, lub przebijać się przez kwalifikacje. Evans zapowiedział, że zamierza dać z siebie wszystko „ten ostatni raz”, przypominając o swoim poświęceniu z 2024 roku, kiedy zrezygnował z punktów rankingowych, by towarzyszyć Andy'emu Murrayowi w jego pożegnalnym występie podczas igrzysk olimpijskich w Paryżu.
