Jakub Kamiński wprost przyznał, do których polskich klubów chciałby wrócić — i choć dziś jest ważnym piłkarzem 1. FC Köln w Bundeslidze. Wśród wymienionych przez niego drużyn znalazł się, między innymi, Górnik Zabrze.
Zapytany wprost, czy kiedyś zagra w Górniku Zabrze, Jakub Kamiński nie zawahał się ani przez chwilę.
„Chciałbym kiedyś wrócić do Polski i jeszcze zagrać w Lechu, Górniku i Szombierkach" — powiedział w rozmowie z „Kanałem Sportowym”.
Młody skrzydłowy ma przed sobą prawdopodobnie jeszcze długą karierę — być może z kolejnymi przystankami za granicą — ale trzy polskie adresy już ma w głowie. Za każdym z nich kryje się konkretna historia.
Kamiński pochodzi z Rudy Śląskiej i od zawsze kibicował Górnikowi Zabrze. To sentyment zakodowany na długo przed profesjonalną karierą — śląski klub nigdy nie był częścią jego piłkarskiej drogi, ale właśnie dlatego pojawia się na tej liście jako coś, czego jeszcze nie doświadczył, a bardzo by chciał.
Podobnie wyjątkowe miejsce zajmują Szombierki Bytom. Trafił do akademii tego klubu w 2010 roku i spędził tam pięć sezonów, zanim w 2015 roku przeniósł się do struktur Lecha Poznań. To właśnie w Bytomiu stawiał pierwsze piłkarskie kroki — i właśnie dlatego powrót do tego klubu traktuje jako domknięcie pewnego koła.
Mimo deklaracji o powrocie do kraju, wszystko wskazuje na to, że reprezentant Polski pozostanie za granicą jeszcze przez długi czas. Jego obecna dyspozycja w Bundeslidze jest oceniana bardzo wysoko, a on sam postrzegany jest jako wartościowy i perspektywiczny gracz. W sezonie 2025/26, przebywając na wypożyczeniu w 1. FC Köln z VfL Wolfsburg, Kamiński stał się kluczowym elementem układanki trenera. Szkoleniowiec Köln wprost nazywa Polaka „naszym najlepszym zawodnikiem”, co przy solidnych statystykach – 6 bramkach i 3 asystach w 27 meczach ligowych – nie budzi kontrowersji.
Kamiński, którego wartość rynkowa wynosi 12 mln euro, legitymuje się łącznym czasem gry przekraczającym 2500 minut w obecnych rozgrywkach. Tak silna pozycja w jednej z najmocniejszych lig świata sprawia, że powrót na polskie boiska jest obecnie traktowany wyłącznie jako plan na przyszłość, a sam zawodnik skupia się na kontynuowaniu świetnej passy w Bundeslidze.
