Brazylijskie nazwisko, duńska mentalność i doświadczenie z 18-krotnego mistrza Szwecji – Thomas Santos wchodzi do szatni Motoru Lublin, jasno dając do zrozumienia, że woli twardą walkę w śniegu od czarowania techniką, o czym opowiedział w swoim pierwszym, szczerym wywiadzie.
Kibice liczący na to, że nazwisko „Santos” na koszulce z numerem 29 przyniesie na Arenę Lublin styl „Joga Bonito”, mogą poczuć się zaskoczeni. Nowy nabytek Motoru, mimo brazylijskich korzeni, stawia sprawę brutalnie szczerze:
„Powiedziałbym, że stylem przypominam bardziej zawodnika duńskiego – lubię ciężką pracę, twardą walkę w dualach i wykorzystywanie szybkości”.
Piłkarz, który podpisał wczoraj kontrakt z Motorem do 2027 roku, nie zamierza rzucać słów na wiatr i otwarcie przyznaje, że będzie chciał pokazać fanom w Polsce nieco brazylijskiej finezji, chociaż... nie może tego obiecać.
Santos to typ, którego nie złamią polskie mrozy. Zamiast narzekać na aurę, piłkarz skupia się na tym, co zobaczył w sieci przed transferem z IFK Goteborg.
„Grałem w Szwecji, gdzie było tak samo – mnóstwo śniegu i bardzo niskie temperatury. Jestem do tego przyzwyczajony. Widziałem filmy z naszymi kibicami i jestem pod wrażeniem. Bardzo cieszę się na myśl o grze dla nich” – podkreśla Duńczyk.
Ewolucja Santosa to klasyczna historia bocznego gracza, który z wiekiem „zjeżdżał” coraz niżej do obrony, zachowując jednak instynkt łowcy. Kluczem do jego uniwersalności stała się rola wahadłowego, która pozwoliła mu połączyć dwa światy.
„Zaczynałem jako typowy, ofensywny skrzydłowy. Z czasem byłem przesuwany coraz niżej, ale nadal czuję w sobie te ofensywne zapędy” – wyjaśnia zawodnik.
To właśnie te „ofensywne zapędy” sprawiły, że w Szwecji Santos wykręcił solidne liczby – 5 bramek i 12 asyst. Dyrektor skautingu Motoru potwierdza, że mimo nominalnej gry w obronie, klub liczy na jego ciąg na bramkę:
„Thomas to uniwersalny zawodnik, którego wyróżniają bardzo dobre wartości motoryczne i tak naprawdę może poradzić sobie na każdej pozycji na prawej stronie boiska. Nominalnie ma występować jako prawy obrońca, ale wiemy, że ma doświadczenie w grze wyżej i bardzo dobrze czuje się pod bramką przeciwnika, o czym też świadczą liczby bramek i asyst w Goteborgu, w którym grał głównie jako obrońca. Zainteresowanie zawodnikiem było bardzo duże, dlatego też cieszymy się, że dołączył do nas” – mówi Piotr Sadowski.
