Raków Częstochowa pod wodzą Łukasza Tomczyka dominuje rywali w kluczowych statystykach ofensywnych bardziej niż jesienią za Marka Papszuna, a mimo to traci punkty i notuje ujemny bilans bramkowy – wskazują najnowsze statystyki zebrane już po meczu „Medalików” z Legią.
Dane zebrane przez Canal+ i prezentowane podczas programu „Ekstraklasa po godzinach” rysują zaskakujący obraz. Wiosenny Raków Tomczyka bije jesienny Papszuna niemal we wszystkich mierzalnych wskaźnikach aktywności ofensywnej. Posiadanie piłki wzrosło z 54,4 do 56,3 procenta, liczba strzałów na mecz — z 9,39 do 12, a celnych — z 4,39 do 6,13. Częstochowianie wchodzą w trzecią tercję boiska częściej (132,88 razy na mecz wobec 123,67) i notują więcej kontaktów w polu karnym rywala (29,25 vs 25,72). Współczynnik goli oczekiwanych urósł z 1,48 do 2,03 na spotkanie, a xGA — czyli oczekiwane gole stracone — nieznacznie zmalał z 1,24 do 1,19.
Mimo to bilans bramkowy to -1 (wobec +3 za Papszuna), a średnia punktów na mecz — 1,13 zamiast 1,61. W łącznym zestawieniu wszystkich rozgrywek pod wodzą Tomczyka Raków wygrał trzy razy, trzy razy zremisował i pięć razy poniósł porażkę, tracąc więcej bramek niż zdobył: 13:15.
Aktualny szkoleniowiec częstochowskiej ekipy nie unika tematu statystycznej przepaści między jakością gry a wynikami.
„Według analizy goli oczekiwanych, powinniśmy mieć w tabeli o 5-6 punktów więcej. Trzeba sobie jasno powiedzieć: brakuje nam szczęścia" — powiedział Tomczyk.
Jako szczególnie dotkliwy przykład pech wskazał serię rzutów karnych podyktowanych za zagrania ręką:
„Nie wiem, czy ktoś inny w tak krótkim czasie miał sytuację, w której trzy razy z rzędu zagranie ręką kończy się rzutem karnym dla rywala".
Trener podkreślił, że praca w Rakowie to dla niego czas intensywnej nauki, szczególnie w starciach z ligowymi potentatami, takimi jak Lech czy Legia. Zdaniem Tomczyka, kluczem do sukcesu w meczach o wysokim ciężarze gatunkowym musi być zmiana podejścia taktycznego.
„Widać gołym okiem, że w takich spotkaniach musimy grać 'sposobem'. Przeciwnicy na tym poziomie mają ogromną jakość, więc musimy jeszcze lepiej bronić i jeszcze ciężej pracować w wysokim pressingu” – zaznaczył szkoleniowiec.
Jako priorytet na najbliższy czas wskazał poprawę finalizacji akcji, wspominając o niewykorzystanych okazjach, m.in. autorstwa Jonatana Brunesa, oraz konieczność wypracowania większej „pazerności na gole” w codziennym treningu.
