Choć Lech Poznań przystępuje do 1/16 finału Ligi Konferencji jako faworyt, fatalny bilans Daniela Hakansa w starciach z KuPS oraz specyficzne warunki w Tampere budzą uzasadniony niepokój przed czwartkowym wyjazdem.
Jedyny zawodnik „Niebiesko-Białych”, który mierzył się z Finami, w pięciu próbach ani razu nie zdołał ich pokonać, co staje się wymownym ostrzeżeniem dla ekipy z Bułgarskiej.
Statystyki Daniela Hakansa w rywalizacji z Kuopion Palloseura są jednoznaczne i mogą niepokoić kibiców Lecha Poznań. Skrzydłowy w swojej karierze pięciokrotnie stawał naprzeciw drużyny z Kuopio, notując zaledwie jeden remis i aż cztery porażki.
Choć 25-latek nie wspomoże kolegów na boisku w nadchodzącym dwumeczu, jego doświadczenia kreślą obraz niezwykle trudnego terenu.
„Z pewnością będzie ciężko. KuPS zwłaszcza u siebie, na sztucznej trawie będzie chciało udowodnić, że są dobrą drużyną i spróbują się postawić. Mimo że jesteśmy zdecydowanymi faworytami, to nie będzie łatwo. To pewne” – podsumowuje zawodnik, wskazując na niskie temperatury oraz specyficzną nawierzchnię w Tampere jako główne atuty gospodarzy.
Mimo że KuPS w ostatnich dwóch latach zdominowało ligę fińską, zdobywając tytuły mistrzowskie seryjnie po 40 latach oczekiwania, obecny zespół jest wielką niewiadomą. Sukcesy w Europie, takie jak sensacyjny remis 2:2 na Selhurst Park z Crystal Palace czy pokonanie Slovana Bratysława 3:1, doprowadziły do wyprzedaży liderów.
Hakans zwraca uwagę na ten paradoks:
„Można śmiało powiedzieć, że zespół, z którym to wszystko wygrali i który doprowadził ich tak daleko w Lidze Konferencji już w zasadzie nie istnieje. Dobra gra w Europie sprawiła, że wielu podstawowych czy nawet kluczowych zawodników zostało sprzedanych lub odeszło”.
Brak trenera, który prowadził drużynę do największych sukcesów, oraz ciągłe rotacje na tym stanowisku nie przeszkodziły jednak Finom w utrzymaniu wysokiej jakości strukturalnej.
„Dysponują bardzo dobrą strukturą, mają jasny plan. Nawet teraz, gdy co roku zmieniają trenera, dwa lata z rzędu wygrywają mistrzostwo” – dodaje Hakans.
To właśnie ta stabilność organizacyjna, w połączeniu z atutem własnego boiska, sprawia, że przed Lechem Poznań stoi zadanie znacznie trudniejsze, niż wskazywałyby na to rynkowe wyceny obu kadr.
