Taki jest plan Siemieńca. Wygadał się przy dziennikarzach

Maksymilian KotowskiMaksymilian Kotowski
19 lutego 2026 12:02
Taki jest plan Siemieńca. Wygadał się przy dziennikarzach

Jagiellonia Białystok przed czwartkowym meczem pucharowym z Fiorentiną nie jest stawiana w roli faworyta i zdają sobie z tego sprawę wszyscy w Białymstoku. Trener Adrian Siemieniec ma jednak jasny plan na ten dwumecz, a dziennikarzom powiedział dokładnie, co chce osiągnąć podczas domowego spotkania. 

Analiza potencjału Fiorentiny przeprowadzona przez sztab Jagiellonii obnaża gigantyczną przepaść, jaka dzieli oba kluby, jednak trener Siemieniec odmawia przyjęcia roli statysty. Szkoleniowiec zwrócił uwagę na fakt, że włoski zespół dysponuje kadrą, która ma na koncie łącznie 3000 występów w najsilniejszych ligach Europy, co czyni ich „potężną marką”. Siemieniec wymownie skomentował również fakt, że dzisiaj rywal ma nie wystąpić w podstawowym składzie, a mimo to można będzie znaleźć w jego szeregach piłkarzy wartych ponad 20 milionów euro.

„Jeśli trener może zostawić Moise Keana we Włoszech i wystawić Piccoli'ego, kupionego za 25 mln euro, to pokazuje ich siłę. To są kwoty niewyobrażalne w Ekstraklasie” – powiedział wprost szkoleniowiec.

Białostoczanie na pewno nie zamierzają szukać swoich atutów w pogodzie: 

„Nie chciałbym, żeby jedynym naszym argumentem była pogoda. Chcę, żebyśmy byli konkurencyjni sportowo. Nie róbmy z Białegostoku koła podbiegunowego – jest zimno, ale w takich warunkach też gra się w piłkę”.

Kluczowym elementem planu Siemieńca jest takie rozegranie pierwszego spotkania, aby losy awansu ważyły się do samego końca we Florencji. Trener wprost zadeklarował, że interesuje go wyłącznie scenariusz, w którym Jagiellonia realnie zagrozi faworytowi na jego terenie.

„Nie chcę jechać do Włoch tylko na wycieczkę. Musimy jednak zrobić wszystko, by jechać do Florencji z wynikiem, który sprawi, że rewanż będzie "elektryzował" Polskę(...). Chcę, żeby Fiorentina do końca drżała o wynik dwumeczu. Jeśli w rewanżu w ich bramce stanie De Gea, a w ataku wyjdzie Kean, będzie to oznaczało, że Jagiellonia mocno się postawiła w pierwszym meczu” – wyjaśnił Siemieniec.

Realizacja tego założenia będzie jednak wymagała załatania luk po kluczowych zawodnikach:

„Tracimy kapitana i króla strzelców poprzedniej edycji LK. To utrudnia zadanie i ogranicza pole manewru” – przyznał trener, odnosząc się do braku Romanczuka i Pululu. 

Prowadzący drużynę Jagiellonii przyznał również, że przygotowania w drużynie przeprowadzane są obecnie dwutorowo, by pogodzić starcie z Włochami z ligowym meczem z Radomiakiem: 

„Niektórzy zawodnicy, którzy nie są zgłoszeni do pucharów, idą innym mikrocyklem, by być gotowym na niedzielę”.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!