Piątkowy wieczór w Kielcach może zadecydować o ekstraklasowej przyszłości jednego z dwóch klubów — Widzew Łódź przyjeżdża do Korony z identycznym dorobkiem punktowym, gorszym bilansem bezpośrednim i trenerem, który z aktualnym klubem na wyjeździe jeszcze nie wygrał ani razu.
Po 32 kolejkach Widzew Łódź i Korona Kielce zajmują odpowiednio 14. i 15. miejsce w tabeli Ekstraklasy, mając na koncie po 39 punktów. O lepszej pozycji Łodzian decyduje wyłącznie bilans bramkowy — zerowy wobec minusowego u rywali. Oba zespoły z nerwami wypatrują wyników poniżej siebie, ale jak przyznaje szkoleniowiec Widzewa, Aleksandar Vuković, poczucie komfortu byłoby tu złudzeniem.
„Słusznie uważamy, że mamy lepszą sytuację niż mieliśmy, ale ona dalej jest trudna" — mówi trener, podkreślając jednocześnie, że Korona dysponuje korzystniejszym bilansem bezpośrednim i gra przed własną publicznością. To ostatnie nie jest bez znaczenia: na piątkowe spotkanie wyprzedano wszystkie bilety, a gospodarzami kieruje trener Zieliński, który nadchodzący mecz określił wprost jako „wojnę".
Vuković chce, żeby Widzew wchodził w ostatnią kolejkę, mając wszystko w swoich rękach. bez oglądania się na inne boiska. Remis Arki z Górnikiem Zabrze nie zmienił tej kalkulacji.
„Walczymy o to, żeby mieć pewnego rodzaju niezależność. Na dzisiaj ją mamy" — zaznaczył trener.
Liczby w bezpośrednich starciach nie są łaskawe dla Widzewa. W czterech ostatnich meczach obu drużyn — ligowych i pucharowych — górą za każdym razem była Korona: wygrała u siebie, wygrała w Łodzi, wygrała w Pucharze Polski.
Do tego dochodzi fakt, że odkąd Vuković objął Widzew, nie wygrał jeszcze ani jednego meczu wyjazdowego. Zbliżał się do tego w Gdyni i w Częstochowie, jednak wciąż czeka na przełamanie. Ostatnia wygrana Łodzian na obcym terenie miała miejsce 14 lutego – w pojedynku z Wisłą Płock.
Piątkowy wyjazd będzie też naznaczony absencjami. Ze składu wypadł Carlos Isaac, co jak przyznaje trener, wymusza korektę ustawienia. Vuković zapowiada jednak, że nie będzie szukał rewolucji:
„Wyjdziemy w podobnym zestawieniu. Pole manewru nie jest tak duże, żeby myśleć o nie wiadomo jakich zmianach".
Szkoleniowiec liczy na powtórzenie tego, co najbardziej podobało mu się w ostatnim meczu z Lechią Gdańsk — dominację w posiadaniu piłki, którą określił jako najbliższą jego wyobrażeniu o grze zespołu. Tyle że Kielce, jak sam zaznacza, to zupełnie inny rodzaj spotkania: więcej walki, więcej pojedynków, a nawierzchnia boiska daleka od idealnej.
Piłkarze Widzewa podobno już mają Kielce w głowach. Vuković ocenia to jako logiczne — i czeka, żeby przekuć tę koncentrację na pierwszy wyjazdowy triumf w swoim trenerskim życiorysie z Łodzią.
„Liczę na to, że wykorzystamy tę ostatnią szansę, bo jako zespół mamy prawo wierzyć, że stać nas na wygraną niezależnie od okoliczności" — powiedział.
Spotkanie Korona – Widzew rozpocznie się w ten piątek, tj. 15 maja, o godzinie 20:30.
