Po wyczerpującym boju GKS Katowice wyeliminował Widzew Łódź i zameldował się w półfinale Pucharu Polski. Trener Rafał Górak podkreślił, że o sukcesie zadecydowała żelazna organizacja gry oraz doskonałe przygotowanie analityczne sztabu szkoleniowego, które pozwoliło przetrwać napór rywala o wysokiej jakości fizycznej.
Decydującym manewrem w starciu z Widzewem okazało się nieszablonowe obsadzenie pozycji napastnika. Z powodu braku pełnej regeneracji Adama Zrelaka, trener Rafał Górak postawił na Mateusza Wdowiaka jako „dziewiątkę”.
Szkoleniowiec przyznał, że inspiracją była ich wspólna rozmowa sprzed miesięcy:
„Mati powiedział mi wtedy, że choć czuje się wahadłowym, to na »dziewiątce« również czuje swobodę i jest gotowy tam grać. Dziś tę wiedzę wykorzystałem”.
GKS objął prowadzenie w 28. minucie po trafieniu Lukasa Klemenza, co było efektem wypracowanego na treningach schematu wbijania piłki w centralną strefę pola karnego w drugim tempie akcji.
Mimo że Widzew doprowadził do wyrównania w 53. minucie za sprawą Zeqiriego, Katowiczanie skutecznie ograniczali pole manewru gości. Górak zaznaczył, że rywale to nie „ludzie z pierwszej łapanki”, jednak dzięki przyzwoitej grze w niskiej obronie, Łodzianie nie wykreowali wielu klarownych okazji.
Rozstrzygnięcie ćwierćfinału nastąpiło dopiero w konkursie rzutów karnych, w którym gospodarze zwyciężyli 4-2. Postać Rafała Strączka, który obronił strzał Frana Álvareza, stała się symbolem tego sukcesu, choć trener wskazał na tło tej interwencji.
„Rafał emanował pewnością siebie, ale to narzędzie, które wypracował sztab. Trener bramkarzy, Jarek Salachna, wykonuje tytaniczną pracę nad analizą tego, jak rywale wykonują karne” – wyjaśnił opiekun GKS-u.
Choć gospodarze wtorkowego spotkania mogli zamknąć rywalizację w regulaminowym czasie gry, szkoleniowiec traktuje wygraną w karnych jako nagrodę dla kibiców za lata trudnych chwil. Krytycznie odniósł się jednak do postawy sztabu przy straconej bramce:
„Przy rzucie wolnym dla Widzewa zaspaliśmy. To także błąd sztabu – powinniśmy dać lepsze wytyczne”.
Teraz priorytetem zespołu jest regeneracja przed niedzielnym meczem z Radomiakiem.
„Jak się ma marzenia, trzeba patrzeć w gwiazdy” – podsumował Górak, czekając na losowanie półfinałów.
