Szwedzkie media piszą o kryzysie mentalnym i sportowym w szeregach reprezentacji Polski tuż przed decydującym o awansie na Mistrzostwa Świata meczem w Sztokholmie. Eksperci wskazują na paraliżujący strach oraz narastający konflikt na linii federacja – sztab szkoleniowy.
„Sportbladet” donosi o tym, że w polskim obozie doszło do rzekomego wyraźnego pęknięcia. Zbigniew Boniek nie kryje oburzenia postawą trenera Jana Urbana, który próbuje zdjąć presję z własnych zawodników, przekazując status faworyta Szwedom.
Polski działacz i były piłkarz stoi na stanowisku, że to Polska dysponuje większym potencjałem kadrowym.
„Jesteśmy lepszym zespołem, mamy lepszych piłkarzy, bardziej kreatywnych i o wyższej jakości” – argumentuje Boniek, podkreślając przewagę techniczną Polaków.
Te słowa – piszą szwedzcy dziennikarze – stoją w wyraźnej sprzeczności z asekuracyjną narracją sztabu, co wzmaga poczucie chaosu przed zaplanowanym na godzinę 20:45 spotkaniem.
Przedstawiciele „SVT Sport” z satysfakcją wyliczają powody do niepokoju u rywali, pisząc wręcz o panującym w Polsce „strachu”. Statystyki są dla Polaków bezlitosne – od 1930 roku, mimo jedenastu prób, nie zdołali oni wygrać meczu międzypaństwowego na szwedzkiej ziemi.
Maciej Frydrych w rozmowie z mediami przyznaje wprost:
„Gdybyśmy grali w Polsce, bylibyśmy mniej zaniepokojeni”.
Obawy te potęguje fakt, że styl gry reprezentacji Szwecji wyjątkowo nie odpowiada Polakom, a ostatnie występy kadry budzą przerażenie. Jakub Polkowski na antenie „Radiosporten” określił poprzednie starcie z Albanią jako koszmarne, wskazując na ogromne napięcie, które nazywa mianem „polskich nerwów”. Dodatkowym czynnikiem paraliżującym Polaków ma być znakomita forma Viktora Gyökeresa, którego niedawny hat-trick – według Szwedów – wywołał nad Wisłą prawdziwy szok.
