Emma Raducanu zaskoczyła tenisowy świat decyzją o ponownym zatrudnieniu Andrew Richardsona. To właśnie ten szkoleniowiec prowadził Brytyjkę podczas jej historycznego triumfu w US Open w 2021 roku. Informacja o powrocie do dawnej współpracy pojawiła się zaledwie kilka dni przed rozpoczęciem wielkoszlemowego French Open.
Współpraca Raducanu i Richardsona ma długą historię, sięgającą ponad dekady. Tenisistka przyznała, że po przerwie spowodowanej chorobą chciała wrócić do rywalizacji w autentyczny sposób. Kontakt nawiązała wysyłając krótką wiadomość tekstową, co szybko doprowadziło do sformalizowania ponownej współpracy. Zawodniczka podkreśla, że między nimi istnieje świetna chemia i relacja oparta na zaufaniu, którego brakowało jej w ostatnich latach.
Koniec trenerskiej karuzeli w sztabie gwiazdy
Od momentu przejścia na zawodowstwo Raducanu pracowała już z dziewięcioma różnymi trenerami. Wśród nich był między innymi Francisco Roig, wieloletni współpracownik Rafaela Nadala, jednak ta relacja zakończyła się po tegorocznym Australian Open. Częste zmiany w sztabie wywoływały falę krytyki ze strony fanów, ponieważ tenisistka miała ogromne problemy z odzyskaniem stabilizacji formy po swoim sensacyjnym zwycięstwie w Nowym Jorku.
Brytyjka broni swojej decyzji o rozstaniu z Richardsonem w 2021 roku, tłumacząc to chaosem, jaki zapanował w jej życiu po nagłym sukcesie. Teraz szuka spokoju i kogoś, kto znał ją jeszcze przed wielką sławą. Raducanu wierzy, że Richardson jest odporny na presję wyników i pomoże jej opanować emocje na korcie. Pierwszą okazją do sprawdzenia odnowionego duetu będzie mecz z Argentynką Solaną Sierrą w Paryżu.
