Novak Djoković pożegnał się z marzeniami o kolejnym tytule na trawiastych kortach Wimbledonu. Serb musiał uznać wyższość Jannika Sinnera, który w trzech setach odprawił 24-krotnego mistrza wielkoszlemowego. Choć na korcie iskrzyło, to prawdziwe emocje i pokaz wielkiej klasy miały miejsce dopiero za zamkniętymi drzwiami, z dala od obiektywów kamer telewizyjnych.
Kulisy zachowania Djokovicia ujawniła Rennae Stubbs, była mistrzyni wielkoszlemowa i obecna trenerka Sereny Williams. Zauważyła ona Serba wchodzącego do siłowni niedługo po zakończeniu pojedynku. Djoković nie szukał wymówek, lecz podszedł do Jannika Sinnera oraz całego jego sztabu szkoleniowego, aby osobiście pogratulować im sukcesu. Ten gest szacunku pokazuje, jak silna więź łączy obu zawodników mimo zaciętej rywalizacji o najwyższe cele w światowym rankingu.
Sinner zdradza receptę na pokonanie legendy
Włoch, który obecnie prowadzi w bezpośrednim bilansie spotkań z Djokoviciem 7-5, przyznał po meczu, że kluczem do zwycięstwa była sfery mentalna i morderczy trening serwisu. Sinner przed półfinałem spędził kilkadziesiąt minut szlifując wyłącznie ten element gry. „Przeciwko Novakowi, jeśli chcesz grać jak równy z równym, musisz pokazać swój najlepszy tenis. Wyszedłem na kort i serwowałem dziś bardzo dobrze, co mi pomogło” – przyznał lider światowego rankingu.
Dla 39-letniego Djokovicia była to bolesna lekcja, gdyż Serb celował w rekord i miano najstarszego mistrza wielkoszlemowego w historii. Sinner nie krył jednak uznania dla swojego wielkiego rywala, podkreślając presję, jaką narzuca on na korcie. „Novak jest tak trudnym przeciwnikiem, ponieważ zawsze czujesz presję. Wiesz, że nie jest łatwo. Jestem szczęśliwy, że poradziłem sobie z sytuacjami tak dobrze, jak tylko mogłem” – podsumował Włoch, który w finale Wimbledonu zmierzy się z Alexandrem Zverevem.
