Chelsea intensywnie pracuje nad sprzedażą Alejandro Garnacho, który po zaledwie jednym sezonie na Stamford Bridge stał się zbędnym ogniwem w układance Xabiego Alonso. Jak donosi Sky Sports, londyńczycy chcą definitywnie pożegnać się z Argentyńczykiem i oczekują za niego 50 milionów euro.
Sytuacja 22-letniego skrzydłowego jest napięta, ponieważ zawodnik nie stawił się na przedsezonowych treningach zespołu. Chelsea nie zamierza rozważać ofert wypożyczenia i naciska na transfer definitywny, aby odzyskać środki zainwestowane rok temu. Wtedy to klub zapłacił Manchesterowi United około 40 milionów funtów, jednak Garnacho nie zdołał wywalczyć sobie stałego miejsca w składzie. W minionym sezonie wystąpił w podstawowej jedenastce tylko 22 razy, co uznano za wynik znacznie poniżej oczekiwań wobec tak kosztownego gracza.
Arabskie miliony czy walka o prestiż w Europie
Do gry o podpis Argentyńczyka włączyły się kluby z Saudi Pro League, które dysponują ogromnym budżetem i mogą bez problemu spełnić wymagania finansowe Chelsea. Choć oferta z Bliskiego Wschodu jest kusząca pod względem ekonomicznym, Garnacho stoi przed trudnym wyborem. Jego priorytetem pozostaje gra w jednej z pięciu najsilniejszych lig w Europie, co daje przewagę zainteresowanym klubom z Włoch, w tym Napoli, które uważnie monitoruje rozwój wydarzeń wokół skrzydłowego.
Obecność saudyjskich klubów w negocjacjach wywiera presję na europejskich kontrahentach, ale jasna deklaracja piłkarza o chęci pozostania na Starym Kontynencie może pokrzyżować plany Chelsea na szybki i rekordowy zarobek. Nowy menedżer Xabi Alonso buduje kadrę według własnego pomysłu, a Garnacho, który w ostatnim sezonie zdobył zaledwie jedną bramkę w Premier League pod wodzą Enzo Mareski i Liama Roseniora, nie pasuje do nowej wizji przebudowy ataku The Blues.
