Marsylia wyrasta na jednego z głównych faworytów w wyścigu o podpis Amissaha, 18-letniego środkowego obrońcy Fulham. Jak donoszą media, sytuacja wokół nowego silnika Hondy dla Aston Martina budzi jednak równie wielkie emocje. Adrian Newey wywołał burzę w padoku, sugerując, że brytyjski zespół nie miał pełnej świadomości, w jakim stanie znajduje się japoński projekt F1 w momencie podpisywania umowy.
Legendarny projektant zdradził w Melbourne, że dopiero w listopadzie 2025 roku on, Lawrence Stroll i Andy Cowell dowiedzieli się o problemach. Podczas wizyty w Tokio wyszło na jaw, że Honda może nie osiągnąć zakładanej mocy na pierwszy wyścig sezonu 2026. Okazało się, że po oficjalnym wycofaniu się z F1 w 2021 roku, wielu kluczowych inżynierów nie wróciło do działu wyścigowego. Zostali oni oddelegowani do prac nad samochodami seryjnymi, motocyklami, a nawet rakietami i panelami słonecznymi.
Prezes Hondy odpowiada na zarzuty o nieporozumienie
Koji Watanabe, szef Honda Racing Corporation, tłumaczy całą sytuację jako nieporozumienie wynikające ze zbyt wysokich oczekiwań zewnętrznych. Przyznał, że odbudowa organizacji po przerwie zajęła więcej czasu, niż zakładano. Potwierdził, że skład zespołu projektowego uległ znaczącej zmianie i brakuje w nim części doświadczenia z lat sukcesów z Red Bullem. Watanabe podkreśla jednak, że obecnie struktura jest już kompletna, a relacje z Aston Martinem, w tym z Fernando Alonso, są bardzo dobre.
Największym wyzwaniem technicznym są obecnie wibracje jednostki napędowej. Choć testy na hamowni mieściły się w normie, po zintegrowaniu silnika z podwoziem Aston Martina problem stał się znacznie poważniejszy. Inżynierowie pod wodzą Tetsushiego Kakudy i Enrico Cardile pracują wspólnie nad rozwiązaniem, które wykracza poza samą jednostkę napędową. Honda musi nadrobić zaległości, ponieważ rozpoczęła prace nad nowym silnikiem później niż konkurencja, co rzutuje na obecne tempo rozwoju projektu.
