Roberto De Zerbi wyrasta na zbawcę Tottenhamu po tym, jak w dramatycznych okolicznościach utrzymał zespół w Premier League. Zwycięstwo 1:0 nad Evertonem w ostatniej kolejce zapewniło londyńczykom siedemnaste miejsce w tabeli. Włoski szkoleniowiec od razu po meczu zapowiedział rewolucję, która ma przywrócić klub na szczyt angielskiej piłki.
Sytuacja w północnym Londynie jest bezprecedensowa, ponieważ klub drugi rok z rzędu zakończył zmagania tuż nad strefą spadkową. De Zerbi przejął stery w marcu po serii nieudanych eksperymentów z Thomasem Frankiem i Igorem Tudorem. Włoch podpisał długoterminowy kontrakt i w siedmiu meczach wywalczył kluczowe jedenaście punktów. Teraz otwarcie mówi o konieczności sprowadzenia wielu zawodników z najwyższej światowej półki, aby zadośćuczynić kibicom i zarządowi za miesiące cierpień.
Wielkie zakupy i walka o zatrzymanie gwiazd
Plan naprawczy zakłada przede wszystkim wzmocnienie siły ognia w ataku oraz sprowadzenie doświadczonych graczy do środka pola. De Zerbi podkreśla, że chce zbudować zespół najwyższej klasy, co wymaga ogromnych nakładów finansowych. Największym wyzwaniem dla władz Tottenhamu nie będzie jednak tylko kupowanie nowych twarzy, ale przekonanie obecnych liderów do pozostania w klubie po tak fatalnych rozgrywkach. Włoch zaznacza, że po wygraniu Ligi Europy pod wodzą Ange Postecoglou, obecny regres jest dla wszystkich bolesny.
Zarząd klubu ma za sobą wyjątkowo trudny czas, w którym mimo inwestycji wyniki sportowe były katastrofalne. Thomas Frank stracił pracę, a jego następca Igor Tudor przetrwał na stanowisku zaledwie 43 dni. Dopiero zatrudnienie De Zerbiego ustabilizowało formę drużyny, co pozwoliło uniknąć degradacji. Teraz szkoleniowiec oczekuje pełnego wsparcia przy budowie składu, który w przyszłym sezonie ma przestać drżeć o ligowy byt i zacząć realnie rywalizować z najlepszymi ekipami w kraju.
