Marta Kostyuk wyrasta na jedną z największych bohaterek tegorocznego Roland Garros po tym, jak sensacyjnie wyeliminowała Igę Świątek. Ukrainka pokonała trzecią rakietę świata 7:5, 6:1, meldując się w ćwierćfinale paryskiego szlema po raz pierwszy w karierze. Sukces sportowy zszedł jednak na dalszy plan po jej ostrych słowach dotyczących planowania meczów największych gwiazd turnieju.
Kontrowersje wzbudziła decyzja o umieszczeniu hitowego starcia Aryny Sabalenki z Naomi Osaką w sesji nocnej na korcie Philippe-Chatrier. To pierwszy taki przypadek w kobiecym tenisie na tym etapie turnieju od 2023 roku. Kostyuk, pytana o opinię na temat tego prestiżowego wyróżnienia dla rywalek, nie gryzła się w język. Stwierdziła wprost, że to najgorsza rzecz, jaka może spotkać ciało sportowca, i sama nigdy nie chciałaby grać o tak późnej porze.
Dominacja na mączce i koniec serii Świątek
Zwycięstwo nad Polką jest dla Kostyuk już szesnastym wygranym meczem z rzędu na nawierzchni ziemnej. 13. zawodniczka rankingu WTA pozostaje niepokonana na mączce w tym sezonie, mając na koncie tytuły w Rouen oraz Madrycie. Ukrainka podkreśla, że jej sukcesy wynikają również z faktu, że od początku turnieju prosi organizatorów o grę w pierwszych sesjach dnia. Jej zdaniem nocne mecze powinni rozgrywać wyłącznie mężczyźni, którym chętnie oddaje te terminy.
W walce o półfinał Kostyuk zmierzy się ze zwyciężczynią pojedynku między Belindą Bencic a Eliną Switoliną. Z obiema tenisistkami ma niekorzystny lub wyrównany bilans spotkań, co zapowiada ogromne emocje w kolejnej rundzie. Z Bencic przegrała trzy ostatnie mecze, natomiast ze Switoliną wygrała ostatni raz w 2024 roku podczas turnieju w Kanadzie. Ukrainka jest drugą zawodniczką, obok Sorany Cirstei, która zapewniła sobie miejsce w najlepszej ósemce turnieju.
