Aryna Sabalenka wygrała turniej Miami Open i imponuje siłą uderzeń, ale dyskusja o jej szansach w starciu z mężczyznami nabiera brutalnego charakteru. Patrick McEnroe, były świetny tenisista i mistrz French Open w deblu, postanowił uciąć spekulacje. Jego zdaniem różnica między kobiecym a męskim tenisem jest nie do przeskoczenia, nawet jeśli statystyki prędkości piłki sugerują coś innego. Amerykanin nie gryzł się w język podczas analizy potencjalnego pojedynku liderki rankingu z juniorem.
Brutalna prognoza Patricka McEnroe
McEnroe twierdzi, że Sabalenka nie miałaby szans w starciu z czołowym 17-latkiem świata. Ekspert przewiduje, że taki mecz zakończyłby się wynikiem 6:1, 6:1 dla nastolatka. Choć Sabalenka uderza piłkę mocniej niż wielu zawodników z czołówki ATP, McEnroe wskazuje na kluczowe detale. Chodzi o rotację oraz sposób poruszania się po korcie, które w męskim wydaniu są zupełnie inne. Dla Amerykanina porównywanie obu światów jest bezzasadne, bo to po prostu dwie różne dyscypliny sportu.
Teorię o możliwości nawiązania walki z mężczyznami zweryfikował już grudniowy pokazowy mecz Sabalenki z Nickiem Kyrgiosem. Australijczyk, mimo braku pełnej sprawności fizycznej, pewnie pokonał Białorusinkę. Barbara Schett, była siódma rakieta świata, przyznała, że nawet nie chciała oglądać tego spotkania. Austriaczka od 30 lat powtarza, że biologia uniemożliwia kobietom zwycięstwo nad mężczyznami. Wspominała własne treningi z 15-latkami, którzy mimo młodego wieku, dominowali nad nią siłą i serwisem.
Schett podkreśla, że takie porównania tylko szkodzą kobiecemu tenisowi i wystawiają go na niepotrzebną krytykę. Jej zdaniem kibice powinni doceniać obie kategorie oddzielnie, zamiast szukać sensacji w bezpośrednich starciach. Była tenisistka zaznacza, że nakład pracy i treningów jest identyczny u obu płci, ale różnice w budowie ciała są decydujące. Obecnie, grając ze swoim mężem Joshuą Eagle, Schett również nie widzi dla siebie szans na korcie, co tylko potwierdza jej twarde stanowisko w tej sprawie.
